Zieloni mają być mocni. "W piłce chodzi o namacalne cele"

14.07.2019

Bytomskie Szombierki chcą pójść w ślady rywali zza miedzy i zagrać o awans do III ligi. "Zieloni", którzy niedawno rozpoczęli budowę kadry na nowy sezon jasno określają cel z jakim przystąpią do kolejnych rozgrywek.

Tomasz Blaszczyk/PressFocus

- Na pewno będziemy walczyć o jak najwyższe cele. Drużynę stać na to, by powalczyć o awans i będziemy robić wszystko by udało się to osiągnąć - nie owija w bawełnę Janusz Kluge, który tego lata przejął drużynę po pracującym przy Frycza-Modrzewskiego w ostatnich latach Radosławie Osadniku. Już sama obecność trenera, który tylko w ubiegłym sezonie najpierw osiągał świetne wyniki ze Śląskiem Świętochłowice, a później w niezłym stylu uratował IV ligę dla Rudy Śląskiej, jest dowodem na wysokie aspiracje ekipy z Bytomia. - Mogę zdradzić, że gra o awans była warunkiem, jaki postawiłem przy okazji rozmów o podjęciu tej pracy. Chodziło o stworzenie warunków, które miałyby na to pozwolić - przyznaje 51-letni szkoleniowiec, który jako zawodnik spędził w Szombierkach 9 sezonów, 45-krotnie reprezentując je na boiskach Ekstraklasy.

Kluge już zimą wspominał, że jest otwarty na podjęcie ambitnych wyzwań. W Świętochłowicach od podstaw stworzył zespół, który po tułaczce na najniższych poziomach zmagań w ciągu kilku lat stał się rewelacją IV-ligowych boisk. W ramach "bonusu" zaliczył nawet przygodę w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu centralnym. Niestety Śląsk, który w sezonie 18/19 dzięki kapitalnej jesieni wyglądał na godnego rywala bytomskiej Polonii, ze względu na problemy finansowe wiosną szybko osunął się w stawce. Marazm na "Skałce" sprawił, że w kwietniu Kluge podjął trudną decyzję o przenosinach do ostatniej wówczas Slavii Ruda Śląska. Najwyżej klasyfikowany przedstawiciel rudzkiej piłki zamykał tabelę, po 18. kolejkach mając w dorobku raptem 10 punktów i tylko jedno zwycięstwo. Za kadencji Kluge rudzianie podnieśli z boisk aż 21 oczek i finiszując z 5-punktową przewagą nad MKS-em Myszków uratowali ligowy byt.

- Teraz mam warunki, by powalczyć o coś więcej. O to mi chodziło! W Świętochłowicach zrobiliśmy coś fajnego, ale wiemy jak się to skończyło. Moje ambicje sięgają wyżej, niż tylko trenowania dla samego trenowania. W Slavii była inna adrenalina, trzeba było grać o utrzymanie, ale w piłce o to właśnie chodzi. O namacalne cele, które chce się realizować - tłumaczy Janusz Kluge.

Szombierki po raz pierwszy od dawna stanowczo akcentują zamiary, z jakimi przystąpią do rozgrywek. "Zieloni" przez lata należeli do czołowych, lub przynajmniej bardzo solidnych ligowców, ale dotychczas sprawa awansu nie była traktowana przy Frycza-Modrzewskiego priorytetowo. Teraz to oni mają być jednym z zespołów, który od początku sezonu będzie rozdawać karty. - Kadra nie zmieni się jakoś drastycznie. Trzon drużyny został, będzie jednak solidnie uzupełniony. Musimy mieć szeroką ławkę, tym bardziej że nie odpuścimy również rozgrywek o Puchar Polski. Potrzebuję zatem 22 ludzi do grania - jasno stawia sprawę Janusz Kluge.

Póki co bytomianie dość skrzętnie ukrywają tożsamość graczy, którzy lada moment mają wzmocnić ich szeregi. Wiadomo, że trener "Zielonych" chętnie widziałby u siebie byłych podopiecznych ze Świętochłowic. Do zespołu już dołączył 26-letni Mateusz Kaiser, a w ślad za nim może podążyć Adrian Lesik. Jeden z najlepszych zawodników na tym poziomie rozgrywkowym jest co prawda kuszony przez zespoły z wyższych lig, w Szombierkach mają jednak nadzieję, że finalnie da się namówić na grę swojemu byłemu szkoleniowcowi.

Z Szombierkami żegnają się Sebastian Szombierski i Amadeusz Zając, zaś kilka znaków zapytania pojawia się w kontekście kolejnych graczy, którzy latem muszą udowodnić swoją wartość. Nie ma pewności co do przyszłości zawodników leczących ostatnio kontuzje, a to grono całkiem spore. Po dłuższej nieobecności do treningów na "pełnych obrotach" wracają choćby Mateusz Lebek, Remigiusz Curyło, czy Radosław Gruszka. - Kto dołączy do drużyny? Nie chcę zdradzać nazwisk. Jeszcze nikogo nie "zaklepaliśmy", a konkurencja nie śpi. Poczekajmy dwa tygodnie - tajemniczo uśmiecha się Kluge.

autor: Łukasz Michalski