Cztery kolejki lidera. Co wiemy dziś o Niebieskich?

09.08.2022

Zespół trenera Jarosława Skrobacza po wygranej w Rzeszowie wskoczył na pierwsze miejsce w stawce Fortuna I Ligi. Co prawda dzisiaj wieczorem sytuacja na szczycie ligowej tabeli może ulec zmianie, ale to akurat obecnie nie ma większego znaczenia.  Po czterech występach dużo więcej wiadomo bowiem o pierwszoligowym Ruchu niż widać w tabeli.  

Norbert Barczyk/PressFocus

Sprawdzeni w każdej sytuacji

Inteligentni potrafią się odnaleźć w każdej sytuacji. Ruch pokazał meczem w Rzeszowie, że również w różnych boiskowych sytuacjach sobie radzi. Do tej pory w domowych meczach Niebiescy byli stroną przeważającą, kontrolowali sytuację na boisku i atakowali. Być może taka boiskowa rola będzie im przypadała coraz częściej. – Gramy wysoko, na połowie przeciwnika, potrafimy utrzymać się przy piłce. To widać i rywale o tym wiedzą, czują respekt. Może nie kreujemy jakichś super okazji, ale potrafimy zepchnąć przeciwnika do obrony, a on wtedy traci siły – mówił o stylu gry Ruchu Tomasz Foszmańczyk. W Głogowie, a zwłaszcza w Rzeszowie, wyglądało to już jednak zupełnie inaczej. W poniedziałek to Stal częściej utrzymywała się przy piłce, stworzyła sobie więcej sytuacji bramkowych i oddała więcej strzałów. Ruch musiał się sprawdzić w grze z kontry. Niebiescy stracili pierwsze bramki w tym sezonie, ale po końcowym gwizdku mogli się radować. - Gospodarze zagrali bardzo dobry mecz i momentami byli zespołem, który przeważał i dyktował warunki. Bardzo trudno zdobyte punkty, tym bardziej to cieszy. Gratuluję zawodnikom za podniesienie się. Nie szło nam w tej pierwszej połowie, a mimo to potrafiliśmy wyjść na prowadzenie – mówił po poniedziałkowym spotkaniu trener Ruchu. Ktoś może powiedzieć, że Ruch w Rzeszowie był konsekwentny, pragmatyczny do bólu, ale gdyby wyciągać wnioski wyłącznie po tym jednym spotkaniu, to z pewnością byłoby się czym martwić. Ruch w tym sezonie już jednak pokazał, że ma dwa oblicza.

Nowa jakość

Miejsce w tabeli pokazuje, jak dużą robotę Ruch już wykonał w tym sezonie, ale również jak wiele pracy wykonali przedstawiciele klubu latem (jak również jeszcze wiosną i jesienią, oglądając przyszłych graczy). Tu wystarczą statystyki bramkowe – dwa trafienia ma Artur Pląskowski, kolejne także Mikołaj Kwietniewski, Przemysław Szur, Kacper Michalski i Łukasz Moneta. Większość z pozyskanych latem zawodników rozegrała już około 200 minut, co w zespole beniaminka, którego kadra wcześniej zapracowała na sukces i zaufanie, jest bardzo dobrym wynikiem. Zawsze musi się to odbyć jednak czyimś kosztem. Gdy w Głogowie po raz pierwszy na ławce rezerwowych usiadł Tomasz Foszmańczyk nie brakowało głosów, że to wyjątkowo, pod tego konkretnego przeciwnika. Dzisiaj kapitan Ruchu wchodzi w kolejnych meczach wciąż z ławki, ale wnosi nadal wielką wartość do drużyny.

A swoją drogą muszą się zastanawiać o co chodzi kibice w Chojnicach. Autor dwunastu goli w poprzednim sezonie dla Chojniczanki, Artur Pląskowski w klubie za wszelką cenę nie był zatrzymywany. Dzisiaj Ruch jest liderem, Artur ma dwie bramki na swoim koncie, a Chojniczanka marnuje kolejne sytuacje i czeka na pierwsze zwycięstwo.

Bogata ławka

Jakość graczy pozyskanych latem do Ruchu przekłada się automatycznie na wartość ławki rezerwowych. – W składzie drugoligowym mielibyśmy duże problemy w pierwszej lidze – przyznawał po meczu z Puszczą trener Ruchu, Jarosław Skrobacz. Jak te letnie zmiany wpływają na chorzowian widać w kolejnych spotkaniach. Niemal w każdym spotkaniu, w którym Ruch zdobywał bramki swój udział mieli rezerwowi. W Głogowie akcja zawodników, którzy weszli na boisko w drugiej połowie – Łukasza Monety, Tomasza Foszmańczyka i Artura Pląskowskiego dała Ruchowi drugiego gola pieczętującego zwycięstwo. W pucharowym meczu ze Zniczem asystę przy golu Mikołaja Kwietniewskiego zanotował wchodzący z ławki Moneta. Przeciwko Puszczy Niepołomice bramkę zdobył inny rezerwowy – Kacper Michalski, a duży udział przy golu miał „Fosa". - Trener ma pozytywny ból głowy, a pociąg powoli się rozpędza i jeśli ktoś teraz zagra 1-2 mecze słabiej, to może mieć ciężko do niego wsiąść. Gdy przychodzi mecz, to – odpukać – na razie nikt nie zawodzi, wszyscy grają na miarę możliwości, fajnie to wygląda – mówi kapitan Ruchu. W Rzeszowie podtrzymania tej serii w wykonaniu rezerwowych nie było, ale też dla graczy wchodzących na plac gry w drugiej połowie, zwłaszcza przy prowadzeniu Ruchu, nie było to priorytetem.

Stabilizacja składu

Ruch już rok temu był klubem, który pod względem stabilizacji – również tej boiskowej – mógł służyć za wzór. Jakub Bielecki oraz dwójka stoperów, Filip Nawrocki i Bartłomiej Kulejewski jesienią ubiegłego roku zagrali wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty. Konrad Kasolik do momentu kontuzji również grał we wszystkich spotkaniach. We wszystkich meczach brali udział Tomasz Foszmańczyk, Łukasz Janoszka, Tomasz Wójtowicz i Daniel Szczepan.

Teraz chorzowianie pod tym względem się nie zmieniają – zwłaszcza, jeżeli chodzi o grę w defensywie. Bielecki, Kasolik, Szur, Sikora – oni grają w lidze wszystko. W każdym spotkaniu niemalże całe mecze zaliczają także Janoszka, Szczepan i Wójtowicz. To już 2/3 wyjściowej jedenastki. Oczywiście, podobną sytuację na tym etapie rozgrywek można zauważyć jeszcze u wielu ligowych ekip. Z czasem kluczowe znaczenie w tej kwestii mogą mieć zmiennicy i sama rywalizacja w drużynie. A teraz można się tylko zastanawiać, co jest tutaj przyczyną, a co skutkiem. W przypadku dwóch-trzech porażek na starcie wszystko zostało by wywrócone do góry nogami?

Wyzwanie z młodzieżowcami

Jeżeli dzisiaj gdzieś Ruch ma pewne problemy – chociaż może to nie jest odpowiednie słowo – to jest to obsada młodzieżowca. A właściwie zmiennika, bo pierwszym wyborem tutaj jest Tomasz Wójtowicz, który jednak zapracował na pierwszy skład swoją dyspozycją, nie metryką. W przypadku jednak, gdy u młodego pomocnika pojawi się zmęczenie w trakcie gry, to Niebiescy są zmuszeni do przetasowań w środku pola. Jakub Witek bowiem nie będzie biegał przy bocznej linii. Tak było w meczach ze Skrą i Stalą. W Rzeszowie jednoczesne wejście na boisko Kacpra Michalskiego przy zmianie młodzieżowców było wręcz podyktowane brakiem „młodzieżowej alternatywy" na bok.

Nic to jednak w porównaniu z tym, z czym zmagają się niektórzy pierwszoligowcy, a pewnym wyznacznikiem dla Ruchu muszą tu być beniaminkowie. Stal Rzeszów opiera się na Dominiku Marczuku (2003), o którego pytał latem chociażby Piast Gliwice. W pierwszych meczach drugim młodzieżowcem w grze był jeszcze bramkarz Przemysław Pęksa (2002), teraz jednak do bramki wszedł nieco starszy Wiktor Kaczorowski. Rzeszowianie mają jednak kilka ciekawych alternatyw w szerokiej kadrze. Chojniczanka ma natomiast Kacpra Kasperowicza (2002), w ostatnim meczu nie było go jednak nawet na ławce rezerwowych. W tej sytuacji zespół z Chojnic opiera się wyłącznie na bramkarzu. Bartosz Neugebauer (2002) puścił jednak w tym sezonie już dziewięć bramek i coraz częściej mówi się, że w zespole przydałby mu się doświadczony konkurent.

Niebieska fala

Nie do przecenienia w całej ocenie startu Ruchu w tym sezonie jest atmosfera wokół klubu i drużyny. Dzisiaj energia na Cichej może być tym elementem napędzającym – zwłaszcza, gdy zapowiada się, że obecny sezon w pierwszoligowej stawce będzie bardzo wyrównany.

W tej sytuacji wytwarzany klimat, zarówno w samej drużynie, jak i wokół niej, może mieć całkiem niemałe znaczenie.  A Ruch Chorzów w tym roku przegrał tylko jeden mecz. Patrząc wyłącznie na liczby – takim wynikiem nie może się pochwalić żaden rywal na szczeblu centralnym. Ale najważniejsze pytanie w kontekście chorzowian musi brzmieć, czy Niebiescy wytrzymają to tempo. Już najbliższa seria – cztery spotkania w niespełna dwa tygodnie – mogą dać odpowiedź na pewne pytania.  A potem poprzeczka pójdzie tylko wyżej.

Ruch w tym roku posmakuje właściwie każdego poziomu rozgrywek. Wiosną – druga liga, obecnie – nikogo nie obrażając - mierzy się z typowymi pierwszoligowcami, natomiast już za kilka tygodni, od meczu z Górnikiem Zabrze wskoczy na mecze – pod różnym względem – na najwyższym poziomie. Organizacyjnym, ładunku emocjonalnego, ale także sportowym.

autor: Tadeusz Danisz

Przeczytaj również