Weekend tie-breaków w Bielsku. Ale dziewczyny zwycięskie!

19.01.2014
Podobnie jak dzień wcześniej panowie z BBTS, w niedzielę zawodniczki BKS Aluprofu zafundowały kibicom siatkarskim w swym mieście prawdziwy horror. Tym razem - z happy endem.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Kobieta zmienną jest - stara prawda potwierdziła się w niedzielne popołudnie na parkiecie w Bielsku-Białej. Oba zespoły naprzemiennie wygrywały kolejne sety, „odpowiadając” rywalowi w identyczny niemal sposób. Inna rzecz, że pierwszą partię gospodynie przegrały na własne życzenie - było już 11-5 dla nich. Po przerwie dla trenera Bogdana Serwińskiego, przyjezdne szybko jednak doprowadziły do stanu 13-13, a potem odwróciły losy seta.

Trzy kolejne tak dramatycznego przebiegu nie miały: drużyna obejmująca na początku prowadzenie, konsekwentnie „pilnowała” wyniku do końca.

Tie-break lepiej zaczęły przyjezdne, ale od stanu 8-7 bielszczanki zdobyły pięć punktów z rzędu (na zagrywce była wtedy Danijela Nikić) i wywalczyły niezwykle cenne zwycięstwo.

To był drugi w ten weekend mecz siatkarski w Bielsku-Białej, zakończony w pięciu setach. Tym razem - po myśli miejscowych kibiców. 

BKS ALUPROF BIELSKO-BIAŁA – POLSKI CUKIER MUSZYNIANKA FAKRO BANK BPS MUSZYNA
3-2 (19-25, 25-18, 15-25, 25-14, 15-9)

BKS: Szymańska, Ciaszkiewicz-Lach, Lis, Horka, Beier, Nikić, Wojtowicz (libero) oraz Trojan, Strózik, Wilk, Łyszkiewicz.
źródło: siatkowka.bks.bielsko.pl
autor: SportSlaski.pl

Przeczytaj również