We Włoszech kryzys, więc... przeniosła się do Bielska-Białej

18.10.2012
Dlaczego Elisa Cella trafiła do Polski? Powodów było kilka - dobra oferta, kryzys w lidze włoskiej oraz rozśpiewani kibice. Były też jednak pewne obawy... - Bałam się mroźnej pogody - przyznaje Włoszka.
BKS to pierwszy zagraniczny klub w karierze Włoszki. Do Bielska-Białej trafiła dzięki materiałowi wideo, który przekazał szkoleniowcom jeden z agentów. - Widać było, że ma bardzo dobre przyjęcie zagrywki, świetnie broni i ma predyspozycje do szybkiej gry. Właśnie taka przyjmująca była nam potrzebna - argumentuje dla "Przeglądu Sportowego" angaż trener Wiesław Popik.

- Otrzymałam dobrą ofertę i dlatego podpisałam umowę z BKS Aluprofem Bielsko-Biała. Przylatując do Polski, wiedziałam, że siatkówką w waszym kraju pasjonuje się wielu kibiców, którzy jeżdżą po całym świecie za reprezentacją - opowiada Cella. - Przez lata grała jedynie w swojej ojczyźnie i dlatego stresował ją pierwszy wyjazd do zagranicznego klubu - dodaje.

Siatkarka miała pewne obawy przed przylotem do Polski. Jak to najczęściej w takich przypadkach bywa, chodziło o naszą zimę. - Najbardziej bałam się... mroźnej pogody, ale na razie niskie temperatury mi nie przeszkadzają. Najważniejsze, że rzadko pada, bo nie lubię deszczu. Mój agent przekonywał mnie, że w Bielsku jest wielu Włochów, którzy pracują w miejscowych fabrykach. I to się potwierdziło. Rzeczywiście mogę czasami porozmawiać z rodakami - opowiada.

Z zawodniczkami i trenerami Cella rozmawia po angielsku. - Nie jest on zbyt popularny w mojej ojczyźnie, a ja podszkoliłam język, kiedy wyjeżdżałam na zagraniczne zgrupowania i mecze kadry. W Polsce mogę dzięki temu łatwo dogadać się z działaczami, trenerami, czy koleżankami - mówi rozgrywająca.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również