VakifGunes - BKS 3-1. Zmarnowały szansę. Koniec marzeń...
10.02.2011
Zarówno trener, jak i zawodniczki mistrzyń Polski podkreślali, że jadą do Turcji bez presji, nie mając nic do stracenia. Takie nastawienie widać było w pierwszej partii rewanżu. Faworyzowane rywalki, które wygrały pierwszy mecz w Bielsku-Białej, wyglądały na spięte i nie radziły sobie z naszymi zawodniczkami. Te, grając na luzie, niespodziewanie objęły prowadzenie w meczu.
Podziałało to mobilizująco na siatkarki VakifGunes, które w drugiej partii prezentowały się już dużo lepiej. W BKS-ie natomiast szwankowało przyjęcie, a co za tym idzie - rozegranie. Ataki były często zbyt czytelne, lekkie, co przeciwniczki bezlitośnie wykorzystywały. Wyraźnie było jednak widać, że wszystkie siły rzucił do walki trener Grzegorz Wagner w trzecim secie. Bielszczanki grały, jakby od tego zależało ich życie, wszystko im wychodziło, co sprawiało, że rywalki się gubiły.
Kiedy BKS prowadził już sześcioma punktami, wydawało się, że już nic nie odbierze mu zwycięstwa w trzeciej odsłonie. Wtedy jednak mistrzynie Polski nie potrafiły wbić zębów w gardła rywalek i ze stoickim spokojem dotrwać do końca. Zaczęło wychodzić doświadczenie Turczynek, gospodynie odrabiały stopniowy straty i to wywołało widoczną panikę w szeregach przyjezdnych. Bielszczanki zmarnowały fantastyczną szansę na ponowne prowadzenie i gładziutko przegrały końcówkę.
Dalszy ciąg meczu był łatwy do przewidzenia. Zdruzgotany BKS oddawał rywalkom łatwe punkty, a te na fali, uspokojone i wyluzowane pokazywały coraz ciekawsze zagrania. Nic więc dziwnego, że dość łatwo zakończyły mecz. Zarówno w starciu w Bielsku-Białej, jak i w Stambule bielszczanki mogły ugrać dużo więcej. Skończyło się jednak na ledwie dwóch wygranych setach i pożegnaniem z Ligą Mistrzów. W rozczarowaniu porażką, nie można jednak zapominać, że... dla bielskiej drużyny to najlepszy wynik w historii gier w tych rozgrywkach.
Podziałało to mobilizująco na siatkarki VakifGunes, które w drugiej partii prezentowały się już dużo lepiej. W BKS-ie natomiast szwankowało przyjęcie, a co za tym idzie - rozegranie. Ataki były często zbyt czytelne, lekkie, co przeciwniczki bezlitośnie wykorzystywały. Wyraźnie było jednak widać, że wszystkie siły rzucił do walki trener Grzegorz Wagner w trzecim secie. Bielszczanki grały, jakby od tego zależało ich życie, wszystko im wychodziło, co sprawiało, że rywalki się gubiły.
Kiedy BKS prowadził już sześcioma punktami, wydawało się, że już nic nie odbierze mu zwycięstwa w trzeciej odsłonie. Wtedy jednak mistrzynie Polski nie potrafiły wbić zębów w gardła rywalek i ze stoickim spokojem dotrwać do końca. Zaczęło wychodzić doświadczenie Turczynek, gospodynie odrabiały stopniowy straty i to wywołało widoczną panikę w szeregach przyjezdnych. Bielszczanki zmarnowały fantastyczną szansę na ponowne prowadzenie i gładziutko przegrały końcówkę.
Dalszy ciąg meczu był łatwy do przewidzenia. Zdruzgotany BKS oddawał rywalkom łatwe punkty, a te na fali, uspokojone i wyluzowane pokazywały coraz ciekawsze zagrania. Nic więc dziwnego, że dość łatwo zakończyły mecz. Zarówno w starciu w Bielsku-Białej, jak i w Stambule bielszczanki mogły ugrać dużo więcej. Skończyło się jednak na ledwie dwóch wygranych setach i pożegnaniem z Ligą Mistrzów. W rozczarowaniu porażką, nie można jednak zapominać, że... dla bielskiej drużyny to najlepszy wynik w historii gier w tych rozgrywkach.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami