Utytułowana siatkarka nie myśli o zakończeniu kariery

09.05.2010
Niewiele brakowało, a ze względu na swój wzrost nie dostałaby się do szkoły siatkarskiej. Obecnie mierzy nieco ponad 170 cm i jest niekwestionowaną królową polskiego rozegrania.
Magdalena Śliwa zalicza się do jednych z najniższych zawodniczek w kraju. Wzrost nie przeszkodził jej jednak w osiągnięciu wielu sukcesów nie tylko w siatkówce klubowej, ale i reprezentacyjnej. Jak zaczynała utytułowana siatkarka? - Początki miały miejsce w szkole podstawowej. Byłam najniższą osobą w klasie, ale przez kolejne cztery lata, prognozy trenerów, jeśli chodzi o wzrost poszczególnych dziewczyn, nie sprawdziły się. To była szansa dla mnie, bo na sam koniec zostały tylko trzy koleżanki, których nie przerosłam - wspomina rozgrywająca MKS-u.

- Trenerzy na pewno widzieli, że gra sprawiała mi ogromną frajdę i cała oddawałam się siatkówce. Myślę, że mogłam przekonać ich tym, że za każdym razem, kiedy gram, oddaję serce i każdy jeden mecz był dla mnie "meczem życia". Zaprocentowało to tym, że już w ósmej klasie podstawówki wraz z jedną z dziewczyn zostałyśmy powołane do szerokiej kadry pierwszej drużyny Wisły Kraków, co było dla nas wielkim szokiem, bo jako dziewczynki z podstawówki, miałyśmy przyjemność brać udział w treningach pierwszej kadry - podkreśla Śliwa. - To było wielkie przeżycie i cała ta sytuacja dawała nadzieję, że w przyszłości może coś z nas być - dodaje.

Minęło wiele lat, a rozgrywająca dąbrowianek wcale nie myśli o zakończeniu kariery. - O wszystkim decyduje zdrowie, które na szczęście "odpukać" jest. Jeżeli ono dalej będzie, a ja będę grała na poziomie, którego nie będę się wstydzić, to będę grać. Nie wyznaczę teraz daty, kiedy chcę skończyć karierę. Siatkówka nadal sprawia mi ogromną frajdę i dużo radości daje mi to, że mogę trenować i grać. Wzorem niedoścignionym jest dla mnie Irina Kiriłłowa,  która jest ode mnie pięć lat starsza, ale kto wie czy jeszcze te pięć lat nie będę grała - zastanawia się siatkarka, która stoi przed szansą zdobycia kolejnego tytułu mistrzowskiego z zespołem z Dąbrowy Górniczej.
źródło: dziennikarze.eu / SportSlaski.pl

Przeczytaj również