Trzecie zwycięstwo Tauronu Banimexu. Dąbrowianki w grze o medale!

23.03.2014
Do trzeciego meczu serii play-off siatkarki BKS-u Aluprof przystąpiły z nadzieją przedłużenia rywalizacji. W Dąbrowie Górniczej tylko momentami z rywalkami nawiązywały walkę.
Potyczkę u siebie rozpoczęły bardzo nerwowo. Kilka prostych błędów, m.in. autowe ataki Heike Beier i Karoliny Ciaszkiewicz-Lach, sprawiło, że Tauron Banimex wypracował przewagę 10-6. Po dobrych akcjach Małgorzaty Lis gospodynie straty niebawem w całości odrobiły, wyszły nawet na prowadzenie, ale w decydujących momentach znów myliły się – dwie pomyłki na środku Danijeli Nikić – a w szeregach dąbrowianek skutecznie atakowała Katarzyna Zaroślińska.

Pewne siebie siatkarki z Dąbrowy Górniczej słabo wypadły w secie numer dwa, co także było efektem pewnej gry bielszczanek. BKS Aluprof prowadził 17-13, rywalki zdobyły cztery „oczka” w serii i... stanęły. Do końca seta punktowały tylko podopieczne Mirosława Zawieracza – sprytnie kiwająca Beier i skuteczna w akcjach „na siatce” Lis.

Trzecia partia to zacięta walka, choć do połowy seta poziom nie zachwycał. Wynagrodził to finisz pełen długich, efektownych wymian. Większość z nich padło łupem gospodyń. A wiodącą postacią w ekipie BKS-u Aluprof była Horka.

Role odwróciły się w secie numer cztery, przebiegającym pod dyktando dąbrowianek. Zawodniczki Tauronu Banimexu dysponowały sporą siłą rażenia na skrzydłach, znalazły także sposób na ataki miejscowych. Na bloki nadziewała się m.in. Beier. Przy stanie 18-12 na korzyść przyjezdnych trener Zawieracz poprosił jeszcze o czas, ale jego drużyna myślami była już przy tie-breaku.

Szybko w decydującej rozgrywce bielski zespół wypracował zaliczkę trzech punktów, a trener Nicola Negro zareagował przerwą na żądanie. Kiedy w siatkę zaatakowała Ciaszkiewicz-Lach mieliśmy wynik remisowy (5-5) i wszystko było jeszcze możliwe. O tym, że Tauron Banimex dopiął swego zadecydowały pomyłki bielszczanek. Do przywołanego ataku skrzydłowej dołożyć można jeszcze nieczyste odbicie Marty Szymańskiej czy autowe zbicia Horki z drugiej linii. A przyjezdne przeciwnie – świetnie pracowały blokiem i cierpliwie wykorzystywały swoje okazje i rozbiły miejscową drużynę.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również