W sobotę wieczorem poznaliśmy mistrzynie Polski, ale jeszcze przed spotkaniem było wiadome, że zarówno Adam Grabowski jak i Waldemar Kawka nie przedłużą swoich kontraktów z finalistami ORLEN Ligi.
Trenerzy Atomu oraz MKS-u, po finale Orlen Ligi, opuszczają swoje drużyny
05.05.2013
Waldemar Kawka nie żegna się z dąbrowskim klubem, ale chce zmienić swoją rolę i zająć się pracą z młodzieżą. Po wczorajszym spotkaniu trener przyznał, że przed sezonem taki wynik wziąłbym w ciemno, ale teraz czuje niedosyt.
- Przegraliśmy to złoto w pierwszym meczu w Sopocie (MKS prowadził wtedy w piątym secie 14:11 - przyp. red.). W naszej hali szansa na mistrzostwo uleciała w trzecim secie. Po raz kolejny okazało się, że boimy się wygrać. Nie było komu skończyć ważnych piłek. Potem byliśmy już tylko słabsi i słabsi. Na dodatek w tie-breaku zaczęliśmy popełniać własne błędy - powiedział szkoleniowiec drużyny z Dąbrowy Górniczej.
Dodał również, że zespół zapłacił też za rywalizację na trzech frontach. - Na pewno nie będę się teraz tłumaczył zmęczeniem i kontuzjami, ale faktem jest, że do rywalizacji w Lidze Mistrzyń, o Puchar Polski i mistrzostwo kraju potrzeba naprawdę mocnej i wyrównanej kadry. Jeżeli takiej się nie ma, to przychodzą kontuzje, zmęczenie. Dostaliśmy właśnie rachunek - zakończył swą wypowiedź.
Adam Grabowski również rezygnuje z prowadzenia w nowym sezonie swojej drużyny. Decyzja została podjęta jeszcze przed sobotnim pojedynkiem, który decydował o mistrzostwie Polski. Trener odchodzi jednak w glorii chwały.
- To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Liczyliśmy, że na początku meczu to Dąbrowa będzie zdenerwowana, a tymczasem to nam trzęsły się nogi. Wiedzieliśmy, że musimy grać z MKS-emą jak najdłużej. To się potwierdziło, a przygotowanie fizyczne okazało się naszym wielkim atutem - powiedział trener drużyny z Trójmiasta.
- Przegraliśmy to złoto w pierwszym meczu w Sopocie (MKS prowadził wtedy w piątym secie 14:11 - przyp. red.). W naszej hali szansa na mistrzostwo uleciała w trzecim secie. Po raz kolejny okazało się, że boimy się wygrać. Nie było komu skończyć ważnych piłek. Potem byliśmy już tylko słabsi i słabsi. Na dodatek w tie-breaku zaczęliśmy popełniać własne błędy - powiedział szkoleniowiec drużyny z Dąbrowy Górniczej.
Dodał również, że zespół zapłacił też za rywalizację na trzech frontach. - Na pewno nie będę się teraz tłumaczył zmęczeniem i kontuzjami, ale faktem jest, że do rywalizacji w Lidze Mistrzyń, o Puchar Polski i mistrzostwo kraju potrzeba naprawdę mocnej i wyrównanej kadry. Jeżeli takiej się nie ma, to przychodzą kontuzje, zmęczenie. Dostaliśmy właśnie rachunek - zakończył swą wypowiedź.
Adam Grabowski również rezygnuje z prowadzenia w nowym sezonie swojej drużyny. Decyzja została podjęta jeszcze przed sobotnim pojedynkiem, który decydował o mistrzostwie Polski. Trener odchodzi jednak w glorii chwały.
- To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Liczyliśmy, że na początku meczu to Dąbrowa będzie zdenerwowana, a tymczasem to nam trzęsły się nogi. Wiedzieliśmy, że musimy grać z MKS-emą jak najdłużej. To się potwierdziło, a przygotowanie fizyczne okazało się naszym wielkim atutem - powiedział trener drużyny z Trójmiasta.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami