Trener rywali BKS-u: Będziemy pracować nad charakterem zabójcy
13.10.2012
Łodzianki gładko przegrały z bielszczankami przed własną publicznością 0-3. - Pierwszy set nas trochę sparaliżował. Od drugiego seta byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla BKS-u. Do 20. punktu graliśmy dobrze. Niestety, w końcówkach nie wykazaliśmy się charakterem zabójcy, który jak dopada ofiarę, to ją wykańcza. Musimy się nad tym skupić na treningach - zapowiedział Maciej Kosmol, trener Budowlanych Łódź.
Wiesław Popik, obecny trener BKS-u, który wcześniej pracował w Łodzi, przyznał, że spodziewał się trudnego spotkania i... się nie zawiódł. - Obawiałem się ciężkiego meczu i taki był. Wiedzieliśmy, że łodzianki pierwszy raz w tym sezonie zagrają przed własną publicznością, więc nie obędzie się bez stresu i błędów w ich wykonaniu. W pierwszej partii sparaliżowały je trochę nerwy. W drugim secie my zaczęliśmy popełniać zbyt dużo niewymuszonych błędów. Cieszymy się z trzech punktów i wygranych w końcówkach drugiej i trzeciej odsłony - powiedział.
- Z powodu kontuzji nie mogłam wystąpić w dzisiejszym meczu. Na „chłodno” mogę powiedzieć, że zabrakło nam czegoś w końcówkach. Przez większość seta walczyłyśmy jak równy z równym, by na koniec tracić przewagę. Mam nadzieję, że to się już więcej nie powtórzy. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu na zgranie i prawidłowe rozumienie się na boisku. W porównaniu z zeszłotygodniowym meczem, ta konfrontacja wyglądała o wiele lepiej. Jeżeli nadal będziemy utrzymywać taki progres, to jestem dobrej myśli - oceniła z kolei Dominika Golec, zawodniczka z Łodzi.
Mimo porażki, grę gospodyń chwaliła za to Milada Bergrova, kapitan BKS-u. - Zagrałyśmy dobrze, szczególnie w końcówkach setów. Pokazałyśmy, że jesteśmy mocne psychicznie. Mamy oczywiście jeszcze kilka elementów, nad którymi musimy popracować. Łódź zagrała bardzo ambitnie, walczyła w obronie, co bardzo mi się podobało - zakończyła.
Wiesław Popik, obecny trener BKS-u, który wcześniej pracował w Łodzi, przyznał, że spodziewał się trudnego spotkania i... się nie zawiódł. - Obawiałem się ciężkiego meczu i taki był. Wiedzieliśmy, że łodzianki pierwszy raz w tym sezonie zagrają przed własną publicznością, więc nie obędzie się bez stresu i błędów w ich wykonaniu. W pierwszej partii sparaliżowały je trochę nerwy. W drugim secie my zaczęliśmy popełniać zbyt dużo niewymuszonych błędów. Cieszymy się z trzech punktów i wygranych w końcówkach drugiej i trzeciej odsłony - powiedział.
- Z powodu kontuzji nie mogłam wystąpić w dzisiejszym meczu. Na „chłodno” mogę powiedzieć, że zabrakło nam czegoś w końcówkach. Przez większość seta walczyłyśmy jak równy z równym, by na koniec tracić przewagę. Mam nadzieję, że to się już więcej nie powtórzy. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu na zgranie i prawidłowe rozumienie się na boisku. W porównaniu z zeszłotygodniowym meczem, ta konfrontacja wyglądała o wiele lepiej. Jeżeli nadal będziemy utrzymywać taki progres, to jestem dobrej myśli - oceniła z kolei Dominika Golec, zawodniczka z Łodzi.
Mimo porażki, grę gospodyń chwaliła za to Milada Bergrova, kapitan BKS-u. - Zagrałyśmy dobrze, szczególnie w końcówkach setów. Pokazałyśmy, że jesteśmy mocne psychicznie. Mamy oczywiście jeszcze kilka elementów, nad którymi musimy popracować. Łódź zagrała bardzo ambitnie, walczyła w obronie, co bardzo mi się podobało - zakończyła.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami