Trener rywalek BKS-u: Zaskoczyć mogą tylko niestandardowe zagrania

16.05.2011
- Ja się cieszę, że mamy mocną ławkę, ale zazdroszczę trenerowi Wiktorowiczowi uniwersalności jego zawodniczek. Każda może grać na dowolnej pozycji - dziwił się Bogdan Serwiński, trener Muszynianki.
Potrzeba jest matką wynalazku. W drugim meczu w Muszynie, Mariusz Wiktorowicz wobec kontuzji Anny Werblińskiej i Karoliny Ciaszkiewicz musiał sobie jakoś radzić. Wymyślił, by środkową Berenikę Okuniewską przesunąć na przyjęcie. To przyniosło efekt i jak na razie reprezentantka Polski na przyjęciu pozostała.

- To nas zaskoczyło. Wtedy zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. Tylko takie niestandardowe zagrania mogą zaskoczyć, bo wszyscy znamy się bardzo dobrze i wiemy, kto ma jakie mocne i słabe strony - mówił Serwiński.

Natomiast trener bielszczanek nie chciał się zgodzić z twierdzeniem, że dysponuje krótką ławką. - Mamy w kadrze 12 zawodniczek, tak samo jak Muszyna. Korzystamy ze zmian. Może Muszynianka ma większe możliwości, ale moje zmienniczki też już nie raz pokazały, że potrafią wiele wnieść. Na zwycięstwa pracuje cały zespół - przekonywał Wiktorowicz.

Choć opiekun bielszczanek podzielił opinię, że ciężko przy tych drużynach o element zaskoczenia, Serwiński pół-żartem obawia się, co trener BKS-u wymyśli na piąty mecz w Muszynie. - Aż strach pomyśleć. Pewnie wystawi Kasię Skorupę jako środkową (jest rozgrywającą - dop. red.) i spisze się znakomicie. Albo zagra siostra Kasi. Jest tak podobna, że byłem w szoku, że ochroniarze sprawdzają bilet wstępu na halę kapitan BKS-u. Tymczasem to była pomyłka - śmiał się Serwiński. - Każdy szuka nowych rozwiązań, ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do realizacji taktyki - zakończył Mariusz Wiktorowicz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również