Trener bielszczanek niezadowolony z pozyskania gwiazdy

22.07.2009
BKS Aluprof Bielsko-Biała zakontraktował Dorotę Świeniewicz. Trener zespołu Igor Prielożny dowiedział się o tym od... dziennikarzy. I jest zły, bo szukał środkowej, a nie przyjmującej.
Latem Bielsko opuściła tylko jedna siatkarka. Reprezentacyjna środkowa Katarzyna Gajgał przeszła do MKS Dąbrowa Górnicza i trener szukał zawodniczki na tę pozycję. Jeszcze niedawno namawiał na grę Amerykankę Morganę Beck. Działacze jednak uznali, że ona nie będzie wzmocnieniem.

Prielożny był więc bardzo zaskoczony transferem Świeniewicz. - O tym, że klub podpisał z nią umowę, dowiedziałem się od dziennikarzy. Jak to skomentuję? Wolę nie wypowiadać się na ten temat, bo nie chcę krytykować moich szefów. Oni zdecydowali się na sprowadzenie przyjmującej, a my potrzebowaliśmy przecież środkowej - mówi rozkładając bezradnie ręce.

Słowa trenera zaskoczyły z kolei prezesa BKS-u, Czesława Świstaka . - Dziwię się temu, co mówi Prielożny. Przecież on wiedział, że rozmawiamy ze Świeniewicz. Już dwa miesiące temu pojawił się temat sprowadzenia tej zawodniczki. Nie powiedzieliśmy mu jedynie, że podczas turnieju kwalifikacyjnego w Rzeszowie podpiszemy z nią kontrakt - przekonuje Świstak, który nie potrafi ostatnio dojść do porozumienia ze słowackim szkoleniowcem.

Zgrzyty między działaczami a trenerem pojawiły się już po finałach mistrzostw Polski, kiedy Bielsko wypadło słabo w konfrontacji z Muszyną i mimo dominacji podczas sezonu zasadniczego, przegrało złoto. Teraz to włodarze klubowi zaczęli ustalać skład. Czy kolejnym krokiem będzie zwolnienie trenera? - Nadal ufamy Prielożnemu. Jego pozycja nie jest zagrożona. Zresztą teraz po przyjściu Świeniewicz mamy najsilniejszy skład w Polsce. Znowu będziemy walczyć o złoto - zapowiada szef BKS-u.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również