Ten przeklęty „złoty set”... Puchar CEV już bez bielszczanek

22.01.2014
Tydzień wcześniej na Ukrainie była katastrofa. W środę udało się zrewanżować. Cóż z tego jednak, skoro w „dogrywce” to rywalki zapewniły sobie awans do półfinału.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Awans nie był rzeczą niemożliwą, choć gładkie 0-3 w pierwszym spotkaniu stawiało pod znakiem zapytania zdolność podopiecznych Mirosława Zawieracza do skutecznego rewanżu. A jednak! Tylko w I secie bielszczanki pozwoliły przeciwniczkom na nieco szaleństwa. Chimik prowadził już 5-1 i 15-12, ale ostatecznie - w nerwowej końcówce - po ataku Karoliny Ciaszkiewicz-Lach wygrały 26:24.

Ten sukces dodał wiary siatkarkom BKS. Druga i trzecia partia bez historii - przez większą ich część gospodynie utrzymywały 2-3-punktową przewagę. Po trzech setach było więc 3-0 (choć w bilansie obu spotkań Polki zdobyły dwa „małe” punkty mniej niż Ukrainki), i konieczny był „set złoty”. Nasze zawodniczki rozpoczęły go dobrze (5-3), ale przyjezdne w najważniejszym momencie złapały odpowiedni rytm. Przy stanie 9-13 bielszczanki zdobyły jeszcze trzy punkty z rzędu, ale to był ich „łabędzi śpiew”.

W półfinale rywalem Chimika będzie Dresdner SC.

BKS Aluprof Bielsko-Biała - Chimik Jużnyj 3-0 (26-24, 25-19, 25-16) „złoty set” 12-15
BKS: Wilk, Nikić, Lis, Horka, Ciaszkiewicz-Lach , Beier oraz Wojtowicz (libero), Trojan.
autor: SportSlaski.pl

Przeczytaj również