Sprawa Podbeskidzia w Sejmie. Będzie kontrola w Związku?
12.05.2016
Wszyscy pamiętamy sytuację sprzed miesiąca. W skrócie - Podbeskidzie przez kilkadziesiąt godzin jedną nogą było w grupie mistrzowskiej, ale kluczowe rozstrzygnięcia zapadały nie na boisku, a przy zielonym stoliku. O sprawie pisaliśmy tuż po zakończeniu 30 kolejki Ekstraklasy (więcej - tutaj), a zakończyła się ona powrotem Ruchu Chorzów do górnej połówki tabeli i skazaniem bielszczan na grę o utrzymanie (więcej - tutaj). Oburzenia nie kryli w Bielsku, w Chorzowie i całej piłkarskiej Polsce.
Cała sprawa do dziś budzi ogromny niesmak zwłaszcza, że "Górale", którzy do tamtego czasu wiosną spotykali się znakomicie ostatecznie "nie odkręcili się" po kwietniowym zamieszaniu i miesiąc później z hukiem lecą do I ligi.
Wnioski z bałaganu jaki pojawił się w jednym z kluczowych momentów rozgrywek wyciąga PZPN. W piłkarskiej centrali wciąż są przekonani, że głównym winowajcą jest Trybunał Arbitrażowy Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ale robią co mogą by na przyszłość zminimalizować ryzyko powtórzenia się piłkarskiej awantury. Najważniejsze z nich, to podkreślenie, że sankcje nakładane przez Komisję nie mają charakteru kar dyscyplinarnych a są sankcjami regulaminowymi, oraz przyspieszenie ostatecznego terminu w którym można klub ukarać. Decyzje pierwszej instancji dotyczące kryterium F.09 będą zapadały do 20 grudnia, a w drugiej do 20 stycznia. W tym sezonie karę na Lechię i Ruch za naruszenie kryterium F.09 nałożono 25 stycznia i zatwierdzono 2 lutego.
Polski Związek Piłki Nożnej jest też gotowy do rozmów z Trybunałem Arbitrażowym przy PKOl i wypracowania modelu współpracy na przyszłość. - Ale jest kilka kluczowych kwestii które warunkują współpracę. TA PKOl musi uznać, że decyzje Komisji Licencyjnej nie mają charakteru dyscyplinarnego. Ponadto TA PKOl nie będzie stosować zawieszenia wykonania kary w sytuacji, gdy klub podnosi możliwość poniesienia szkody. Nie będzie wyznaczać do rozpoznawania spraw których stroną jest PZPN i jego członkowie arbitrów, którzy mają w swoim dossier udział w postępowaniach przed organami PZPN jako strona, pełnomocnik lub arbiter. A postępowania przed TA PKOl będą kończyć się w ciągu 30 dni od złożenia skargi - wylicza Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN.
Całym zamieszaniem zainteresowali się też posłowie sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Turystyki. - Trybunał PKOl został postawiony przed faktem dokonanym w momencie gdy prezes Lechii Gdańsk wraz z PZPN-em ustalili że wycofują się ze składania odwołania. Komisja jest po to, by wyjaśnić praktyki kiedy o kluczowych rozstrzygnięciach decyduje nie boisko tylko układy poza nim - tłumaczył Jacek Falfus, poseł PiS z Bielska-Białej i wiceprzewodniczący Komisji KFiT. - Zaprosiliśmy wszystkie zainteresowane podmioty poza Lechią. Zaprosiliśmy PZPN, Ekstraklasę, ministra sportu, szefa Podbeskidzia i przedstawicieli miasta które jest większościowym udziałowcem klubu - dodaje poseł Falfus.
Polityk zapewnia, że celem Komisji nie jest próba przywrócenia szans Podbeskidziu na utrzymanie w Ekstraklasie. - Wydarzenia na boisku i stan który zaistniał zdały się dobić drużynę i odebrać jej wiarę. Zespół stracił formę i z lidera drugiej grupy spadł na dno tabeli prawie wszystko przegrywając. Oglądając ostatnie mecze żałość brała, tak rozregulowana była ta drużyna. Trudno to dziś zmieniać. Ale praktyki które zdarzają się w Ekstraklasie i PZPN, manipulowanie regulaminami, to rzecz naganna. Mamy prawo do oceny takich kwestii, które pachną jakąś patologia i są niezrozumiałe dla sportowej rywalizacji. Chodzi o to, by na przyszłość takie praktyki się nie powtarzały - tłumaczył intencje Komisji jej wiceprzewodniczący.
Piłkarska centrala na posiedzenie Komisji nie przysłała swoich przedstawicieli. - Dostaliśmy informacje że takie posiedzenie się odbędzie a przedmiotem będzie „Informacja na temat regulaminu rozgrywek Ekstraklasy S.A. w piłce nożnej w sezonie 2015/16, ze szczególnym uwzględnieniem przypadku ,,Podbeskidzia" Bielsko - Biała oraz planowanych zmian przepisach w sezonie 2016/17". Udzieliliśmy pisemnej odpowiedzi wskazując że regulamin leży w gestii ESA, a Zarząd go zatwierdza. Aktualny regulamin przyjęty został w kwietniu 2015 i obowiązywał w aktualnym sezonie i będzie obowiązywał przyszłości. Nie dostaliśmy z ESA propozycji wprowadzenia do niego jakichkolwiek zmian - wyjaśnia Jakub Kwiatkowski z PZPN.
- Nie pojawili się przedstawiciele Trybunału Arbitrażowego i PZPN-u. Zjawili się za to reprezentanci pozostałych zaproszonych podmiotów, w sumie kilkanaście osób. Porozmawialiśmy bardzo konstruktywnie. Dobrze wypadli przedstawiciele Ekstraklasy S.A., przedstawiając nam wprowadzone poprawki które mają zapobiec powtórzeniu się całej sytuacji. Sprawa zaszła za daleko by teraz całkowicie ją zawrócić, ale rozważymy możliwość wystąpienia do Ministra Sportu by sprawdził działania Polskiego Związku Piłki Nożnej. Skoro oni nie przyszli do nas, może minister uda się do nich - zapowiada poseł Jacek Falfus.
Cała sprawa do dziś budzi ogromny niesmak zwłaszcza, że "Górale", którzy do tamtego czasu wiosną spotykali się znakomicie ostatecznie "nie odkręcili się" po kwietniowym zamieszaniu i miesiąc później z hukiem lecą do I ligi.
Wnioski z bałaganu jaki pojawił się w jednym z kluczowych momentów rozgrywek wyciąga PZPN. W piłkarskiej centrali wciąż są przekonani, że głównym winowajcą jest Trybunał Arbitrażowy Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ale robią co mogą by na przyszłość zminimalizować ryzyko powtórzenia się piłkarskiej awantury. Najważniejsze z nich, to podkreślenie, że sankcje nakładane przez Komisję nie mają charakteru kar dyscyplinarnych a są sankcjami regulaminowymi, oraz przyspieszenie ostatecznego terminu w którym można klub ukarać. Decyzje pierwszej instancji dotyczące kryterium F.09 będą zapadały do 20 grudnia, a w drugiej do 20 stycznia. W tym sezonie karę na Lechię i Ruch za naruszenie kryterium F.09 nałożono 25 stycznia i zatwierdzono 2 lutego.
Polski Związek Piłki Nożnej jest też gotowy do rozmów z Trybunałem Arbitrażowym przy PKOl i wypracowania modelu współpracy na przyszłość. - Ale jest kilka kluczowych kwestii które warunkują współpracę. TA PKOl musi uznać, że decyzje Komisji Licencyjnej nie mają charakteru dyscyplinarnego. Ponadto TA PKOl nie będzie stosować zawieszenia wykonania kary w sytuacji, gdy klub podnosi możliwość poniesienia szkody. Nie będzie wyznaczać do rozpoznawania spraw których stroną jest PZPN i jego członkowie arbitrów, którzy mają w swoim dossier udział w postępowaniach przed organami PZPN jako strona, pełnomocnik lub arbiter. A postępowania przed TA PKOl będą kończyć się w ciągu 30 dni od złożenia skargi - wylicza Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN.
Całym zamieszaniem zainteresowali się też posłowie sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Turystyki. - Trybunał PKOl został postawiony przed faktem dokonanym w momencie gdy prezes Lechii Gdańsk wraz z PZPN-em ustalili że wycofują się ze składania odwołania. Komisja jest po to, by wyjaśnić praktyki kiedy o kluczowych rozstrzygnięciach decyduje nie boisko tylko układy poza nim - tłumaczył Jacek Falfus, poseł PiS z Bielska-Białej i wiceprzewodniczący Komisji KFiT. - Zaprosiliśmy wszystkie zainteresowane podmioty poza Lechią. Zaprosiliśmy PZPN, Ekstraklasę, ministra sportu, szefa Podbeskidzia i przedstawicieli miasta które jest większościowym udziałowcem klubu - dodaje poseł Falfus.
Polityk zapewnia, że celem Komisji nie jest próba przywrócenia szans Podbeskidziu na utrzymanie w Ekstraklasie. - Wydarzenia na boisku i stan który zaistniał zdały się dobić drużynę i odebrać jej wiarę. Zespół stracił formę i z lidera drugiej grupy spadł na dno tabeli prawie wszystko przegrywając. Oglądając ostatnie mecze żałość brała, tak rozregulowana była ta drużyna. Trudno to dziś zmieniać. Ale praktyki które zdarzają się w Ekstraklasie i PZPN, manipulowanie regulaminami, to rzecz naganna. Mamy prawo do oceny takich kwestii, które pachną jakąś patologia i są niezrozumiałe dla sportowej rywalizacji. Chodzi o to, by na przyszłość takie praktyki się nie powtarzały - tłumaczył intencje Komisji jej wiceprzewodniczący.
Piłkarska centrala na posiedzenie Komisji nie przysłała swoich przedstawicieli. - Dostaliśmy informacje że takie posiedzenie się odbędzie a przedmiotem będzie „Informacja na temat regulaminu rozgrywek Ekstraklasy S.A. w piłce nożnej w sezonie 2015/16, ze szczególnym uwzględnieniem przypadku ,,Podbeskidzia" Bielsko - Biała oraz planowanych zmian przepisach w sezonie 2016/17". Udzieliliśmy pisemnej odpowiedzi wskazując że regulamin leży w gestii ESA, a Zarząd go zatwierdza. Aktualny regulamin przyjęty został w kwietniu 2015 i obowiązywał w aktualnym sezonie i będzie obowiązywał przyszłości. Nie dostaliśmy z ESA propozycji wprowadzenia do niego jakichkolwiek zmian - wyjaśnia Jakub Kwiatkowski z PZPN.
- Nie pojawili się przedstawiciele Trybunału Arbitrażowego i PZPN-u. Zjawili się za to reprezentanci pozostałych zaproszonych podmiotów, w sumie kilkanaście osób. Porozmawialiśmy bardzo konstruktywnie. Dobrze wypadli przedstawiciele Ekstraklasy S.A., przedstawiając nam wprowadzone poprawki które mają zapobiec powtórzeniu się całej sytuacji. Sprawa zaszła za daleko by teraz całkowicie ją zawrócić, ale rozważymy możliwość wystąpienia do Ministra Sportu by sprawdził działania Polskiego Związku Piłki Nożnej. Skoro oni nie przyszli do nas, może minister uda się do nich - zapowiada poseł Jacek Falfus.
Polecane
Ekstraklasa