Siatkarka MKS-u Dąbrowa Górnicza: Bardzo się denerwowałam

14.01.2013
- Irytuje, gdy w takiej ważnej końcówce dochodzimy rywalki i jest błąd sędziowski. Wiadomo, że oni nie robią tego celowo, po prostu nie widzieli... - mówi Krystyna Strasz, libero MKS-u Dąbrowa Górnicza.
Dąbrowianki po ciężkim boju wygrały w weekend z beniaminkiem z Legionowa. - Bardzo się cieszę, bo byłyśmy  już w trudnym momencie i mogłyśmy stracić trzy punkty. Ten mecz mógł się inaczej skończyć. W czwartym secie dziewczyny miały dużą przewagę, ale tutaj chciałabym bardzo pochwalić naszą drużynę za zespołowość i walkę do ostatniej piłki, bo był to ciężki mecz i pokazałyśmy charakter - podkreśla Strasz.

Szczególnie groźnie było w czwartym secie, kiedy Legionovia o mało nie doprowadziła do stanu 3-1 i zwycięstwa za trzy punkty. - Bardzo się cieszę, że udało się tak zrobić. Tak jak pokazywał kolejny mecz Muszyny z Bielskiem to widać, że "Mineralne" są w bardzo dobrej dyspozycji. Grały bardzo równo, szczególnie zagrywką, nie robią dużo błędów i dzięki temu mają swoją chwilę. Mam nadzieję, że nasz czas nadejdzie w play-offach i Pucharze Polski. Na nas jeszcze przyjdzie czas i będziemy wygrywać najważniejsze mecze - zapowiada.

W ostatniej potyczce wysiłek dąbrowianek mogli też zniweczyć sędziowie. - Bardzo się denerwowałam, bo to irytuje gdy w takiej ważnej końcówce dochodzimy i jest błąd sędziowski. Wiadomo, że oni nie robią tego celowo, po prostu nie widzieli. Irytujący bywa moment w którym dochodzimy przeciwnika i nagle mamy opad energetyczny. Wtedy przydałby się punkt, który mógłby pomóc nam wyjść z dołka. Tak się nie dzieje, bo jest on niesłusznie podyktowany dla rywala - przyznaje.

Ją i jej koleżanki czeka teraz pracowity tydzień. Najpierw zagrają z Fenerbahce w Stambule, a później zmierzą się w derbach z BKS-em Bielsko-Biała. - Z całą pewnością  będzie to ciekawy pojedynek. Interesuje nas tylko zwycięstwo w innym przypadku nie miałybyśmy po co się wybierać - kończy Krystyna Strasz.
źródło: mks.dabrowa.pl

Przeczytaj również