Przespały dwa pierwsze sety

20.04.2009
BKS nieoczekiwanie uległ na własnym parkiecie w pierwszym spotkaniu finałowym PlusLigi zespołowi Muszynianki. - Ta długa przerwa w rozgrywkach chyba na nas źle podziałała - próbuje wyjaśnić przyczyny porażki Natalia Bamber, atakująca bielszczanek.
Zespół Igora Prielożnego przegrał w całym sezonie zaledwie jedno spotkanie i to w sytuacji, gdy bielszczanki były już pewne zajęcia pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej. Również wszystkie rundy fazy play-off, BKS zakończył wygrywając w każdej serii do zera. Spore więc było zdziwienie, gdy w meczu finałowym na parkiecie w dwóch pierwszych setach oglądaliśmy zagubienie w szeregach gospodyń, a jednocześnie lekką dominację przyjezdnych. - Ta długa przerwa w rozgrywkach chyba na nas źle podziałała. Było to widać w pierwszych dwóch partiach. W kolejnych zagrałyśmy już swoją siatkówkę i myślę, że nasza gra mogła się podobać. W piątej odsłonie zabrakło nam szczęścia. Mam nadzieję, że najgorsze już za nami - wyjaśnia Natalia Bamber.

Po zwycięstwie w zespole z Muszyny panowała ogromna radość. Dotychczas parkiet w Bielsku-Białej uchodził za niezdobytą twierdzę i dopiero ekipie Bogdana Serwińskiego udało się odczarować ten parkiet. - Bardzo się cieszymy z tej wygranej. Jest to pierwsza nasza wygrana z drużyną z Bielska od dwóch lat w ważnym spotkaniu. Oczywiście gra się do trzech zwycięstw i na pewno rywalki zrobią wszystko by nas pokonać w poniedziałek - mówiła wyraźnie uradowana Aleksandra Jagieło, kapitan Muszynianki.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również