Oblodzona nawierzchnia dała się we znaki siatkarce BKS-u Bielsko-Biała

24.01.2013
- Wciąż zdarzają nam się momenty, w których nie potrafimy przyjąć, rozegrać i zaatakować. Trzeba to zmienić, bo inaczej trudno będzie wygrywać z najlepszymi - przyznał Wiesław Popik po meczu z Muszynianką Muszyna.
BKS przegrał w trzech setach. Szkoleniowiec Wiesław Popik przyznał, że rywal był lepszy, ale też podkreślił, że jego zespół wciąż ma pewne problemy kadrowe. - Milada Bergrova grała na antybiotyku, a Helena Horka nie mogła zagrać wcale, bo w poniedziałek w tych lodowych warunkach się przewróciła i poobijała - powiedział Popik. - Wciąż zdarzają nam się momenty, w których nie potrafimy przyjąć, rozegrać i zaatakować. Trzeba to zmienić, bo inaczej trudno będzie wygrywać z najlepszymi - dodał.

Siatkarki z Bielska-Białej żałują zwłaszcza pierwszej partii, którą przegrały do 23. - Na pewno pierwszy set był do wygrania, ale taki jest sport. Dopóki 25. punkt nie padnie, niczego nie można być pewnym. Tak było w tym spotkaniu. Na pewno jesteśmy wkurzone, bo udało nam się zbudować dużą przewagę z takim mocnym zespołem, ale nie potrafiłyśmy postawić kropki nad i - kręciła głową Ewelina Sieczka.

Zawodniczki BKS-u przegrały piąty mecz z rzędu. Jaka jest tego przyczyna? - Jesteśmy troszeczkę podmęczone. Gramy właściwie środa-sobota, cały czas telewizja nam przyspiesza jeszcze te mecze. Czasu na regenerację jest naprawdę mało - przyznała Sieczka. - Nie możemy jednak wszystkiego zrzucać na ten fakt. Od jakiegoś czasu nie potrafimy od pierwszej do ostatniej minuty zagrać skoncentrowane na sto procent. Tu leży przyczyna naszych porażek - dodała.
źródło: bks.bielsko.pl

Przeczytaj również