"Nie walczyliśmy od pierwszej do ostatniej piłki, stąd taki wynik"

09.02.2013
- Kilka dziewczyn dostało dzisiaj ode mnie dłuższą niż zwykle szanse i myślę, że ją wykorzystały - mówił Wiesław Popik, trener BKS-u Bielsko-Biała po meczu z PTPS-em Piła.
Bielszczanki na zakończenie fazy zasadniczej pewnie wygrały z pilankami 3-0. Zadowolony był ich trener Wiesław Popik. - Skończył się pierwszy etap tego sezonu. Wygraliśmy za trzy punkty, co musi cieszyć, bo jest to jakiś krok do przodu. Niestety, popełniliśmy znowu sporo błędów własnych, zwłaszcza w trzecim secie. To jest nasza zmora. Popełniamy za dużo tych błędów - stwierdził.

Cieszyła go natomiast postawa zawodniczek, które zwykle większość meczów spędzają w kwadracie dla rezerwowych. - Kilka dziewczyn dostało dziś ode mnie szansę i myślę, że ją wykorzystały. Mam tu na myśli głównie Joannę Frąckowiak czy Martę Szymańską. To cieszy, bo zaczynają się play-offy, więc wszyscy mają znów czystą kartę. Gramy od zera. Mam nadzieję, że ten szeroki skład będzie procentował w dalszej części sezonu - powiedział Popik.

- Gdybyśmy w końcówkach setów zagrały spokojniej, byłoby na pewno lepiej. Jeśli nie będziemy robić tych głupich błędów, będziemy zadowolone - dodała Milada Bergrova, kapitan BKS-u.

Mirosław Zawieracz, trener PTPS-u, mówił z kolei o problemach ze zmotywowaniem zawodniczek na ten mecz. - Ciężko gra się spotkania "o nic". Ani wygrana, ani przegrana nic nam nie zmieniała, bo i tak zakończyliśmy na piątym miejscu. Chodziło o to, by przy obecności kamer telewizyjnych pograć normalną, otwartą siatkówkę. Udawało się to fragmentarycznie. To było za mało na BKS. Nie walczyliśmy od pierwszej do ostatniej piłki, stąd taki wynik - ocenił gorzko.

- Chciałyśmy tutaj powalczyć, ale udawało się to tylko w pierwszych fragmentach setów. W końcówkach lepiej grał BKS, ale może po tym poznaje się lepszy zespół, a takim na dziś jest Bielsko-Biała. Runda zasadnicza już za nami, więc mamy nadzieję, że poprawimy grę i zaskoczymy w play-offach - zakończyła Monika Naczk, kapitan ekipy z Piły.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również