Muszynianka - BKS 3-1. Zmarnowane okazje zemściły się

19.05.2010
To był najlepszy mecz w tegorocznej finałowej rywalizacji! Bielszczanki mogły wygrać w Muszynie, ale w dwóch setach zabrakło kropki nad i. Wkrótce może już być na nią za późno...
Przed trzecim meczem w Muszynie Anna Barańska twierdziła, że ma już dość srebrnych i brązowych medali. Jeśli siatkarka z Bielska nie chce, by taki krążek po raz kolejny zawisł na jej szyi, powinna się wraz z koleżankami sprężyć, bo muszynianki prowadzą już 2-1 w rywalizacji do trzech zwycięstw.

Już początek meczu przyniósł niebywałe emocje. Bielszczanki dość spokojnie kontrolowały grę przez większość pierwszego seta, nawet czterema punktami, by... w końcówce pozwolić Muszyniance na prowadzenie 23-22. Na szczęście przyjezdne zachowały zimną krew i wygrały partię. Jak się okazało jedyną w tym meczu...

Jak to możliwe, że nie zwyciężyły w drugim secie, wiedzą chyba tylko one same. Zawodniczki Bogdana Serwińskiego były chyba jeszcze rozbite psychicznie po końcówce poprzedniej odsłony, a BKS grał wręcz koncertowo. Nic dziwnego, że dało to wysokie, sześciopunktowe prowadzenie. Po raz kolejny wicemistrzynie Polski roztrwoniły jednak przewagę i tym razem nie zdołały już odwrócić losów seta.

Spotkanie było niewątpliwie najlepsze z dotychczas rozegranych w finałowej rywalizacji. Atrakcyjność potęgował fakt, że obie drużyny grały seriami - raz kilka punktów zdobywał BKS, raz Muszyna, przez co nigdy nie można było być pewnym końcowego wyniku. Ostatecznie okazało się, że w ostatnich piłkach pewniej czuły się gospodynie, które kilkakrotnie zablokowały Eleonorę Dziękiewicz i nie pozwoliły bielszczankom nawet doprowadzić do tie-breaka. Jutro pozostanie im do zrobienia ostatni krok. Czy siatkarki BKS-u znów będą musiały się zadowolić "tylko" srebrem?
autor: Michał Trela

Przeczytaj również