Muszyna - BKS 3-1. Wicemistrz znów poza zasięgiem... mistrza

13.02.2011
Drugi raz w tym sezonie bielszczanki dość gładko przegrały z Muszynianką Muszyna, którą wiosną pokonały w finale PlusLigi. Szanse na poprawienie trzeciej pozycji w tabeli znacząco zmalały...
Bielszczanki podeszły do meczu bardzo zmobilizowane. Wszyscy mieli bowiem w pamięci pierwsze starcie tych drużyn w tym sezonie, kiedy to muszynianki wgniotły BKS w parkiet w jego hali. Napięcia spotkaniu dodawał fakt, że spotykały się dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu.  Bielszczanki przyjechały do Muszyny po 19-godzinnej podróży ze... Stambułu, gdzie w czwartek bezskutecznie walczyły o awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzyń. - Dwa mecze w tygodniu to nie jest wielki problem - bagatelizował sprawę Grzegorz Wagner, trener mistrzyń Polski.

W pierwszym secie bielszczanki wyglądały na parkiecie odrobinę lepiej. Dobrze blokowały, nieźle przyjmowały zagrywkę, a same potrafiły od czasu do czasu ukąsić serwisem. Przez większość partii przyjezdne prowadziły, nawet trzema-czterema punktami. Cóż jednak z tego, kiedy, podobnie jak w Stambule, w końcówce straciły zwycięstwo.

Odbiło się to na początku drugiej odsłony, w której przewagę miała tym razem Muszyna. BKS zamiast ją zmniejszać, tylko pogrążał się w kryzysie i tym razem przegrał już wysoko. Nie pomogły nawet zmiany dokonane przez Wagnera - Iwona Waligóra, Anna Kaczmar i Joanna Frąckowiak nie pociągnęły zespołu. Nastąpiło to dopiero w trzecim secie, w którym mocno zmobilizowane bielszczanki wreszcie przycisnęły Muszynę, która chyba zbyt szybko uwierzyła w zwycięstwo. W efekcie mistrzynie Polski zwyciężyły z miażdżącą przewagą i przedłużyły nadzieje na wygraną w całym meczu.

Zamiast jednak się uspokoić i zacząć grać swoją, pewną grę, zaczęły grać z pewną dozą niezrozumiałej paniki, przegrywały haniebnie wysoko i kompletnie bez walki. Bielszczanki wyglądały na podłamane i właściwie nie próbowały nawet odwrócić losów tego ostatniego seta. BKS wraca do Bielska bez punktów i w fazie zasadniczej raczej już ani Muszyny, ani Trefla Sopot nie przeskoczy. To oczywiście nie przekreśla szans na medale, ale trzeba pamiętać, że kiedy bielszczanki zdobywały mistrzostwo Polski, przystępowały do play-offów z pierwszego miejsca.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również