Muszyna - BKS 1-3. Pomogły im... motywacyjne filmy!
07.05.2011
- Motywacja jest bardzo ważna, może góry przenosić, niwelować wszelkie braki personalne. My mamy swoje metody, oglądamy filmy motywacyjne i przed tym meczem też to robiliśmy - mówił Mariusz Wiktorowicz, trener bielszczanek, przed drugą potyczką z wicemistrzyniami kraju. Jego metody działają! Bielszczanki, osłabione brakiem kontuzjowanych Anny Werblińskiej i Karoliny Ciaszkiewicz po raz pierwszy, na pięć prób, pokonały w tym sezonie zawodniczki Bogdana Serwińskiego.
Spotkanie na przyjęciu ponownie zaczęła Berenika Okuniewska i jak się okazuje - potrzeba jest matką wynalazku. Reprezentacyjna środkowa świetnie spisywała się na nietypowej pozycji i na początku siała popłoch w szeregach muszynianek. Ale gdy te w środkowej fazie pierwszego seta znalazły na nią sposób, cała gra BKS-u się posypała. Po drugiej przerwie technicznej bielszczanki zdobyły tylko jeden punkt, a ich rywalki aż dziewięć!
Na drugą i trzecią partię wyszedł już zupełnie inny zespół mistrzyń Polski. Zmobilizowany, zwarty, tworzący drużynę. Świetnie funkcjonował blok z Gabrielą Wojtowicz, Jolantą Studzienną i Natalią Bamber. Ważnym elementem była zagrywka, w której BKS ryzykował i to przynosiło efekty. W obu setach w końcówce gospodynie budziły się i napędzały przyjezdnym sporo strachu, jednak za każdym razem bielszczankom udało się dotrwać do szczęśliwego końca.
Widmo porażki we własnej hali podziałało mobilizująco na siatkarki Serwińskiego. Trener wicemistrzyń Polski wpuścił nawet na boisko Agnieszkę Bednarek-Kaszę, która miała nie wystąpić w tym meczu z powodu urazu. Na nic się to jednak zdało, bowiem bielszczanki już złapały rytm i grały siatkówkę na poziomie mistrzyń kraju, co nie zdarza im się w tym sezonie zbyt często. Dzięki temu zawodniczki Wiktorowicza przywiozły z Muszyny wynik 1-1 i wiemy już na pewno, że w Bielsku-Białej odbędą się w przyszłym tygodniu dwa mecze. Czy na tym się skończy?
Spotkanie na przyjęciu ponownie zaczęła Berenika Okuniewska i jak się okazuje - potrzeba jest matką wynalazku. Reprezentacyjna środkowa świetnie spisywała się na nietypowej pozycji i na początku siała popłoch w szeregach muszynianek. Ale gdy te w środkowej fazie pierwszego seta znalazły na nią sposób, cała gra BKS-u się posypała. Po drugiej przerwie technicznej bielszczanki zdobyły tylko jeden punkt, a ich rywalki aż dziewięć!
Na drugą i trzecią partię wyszedł już zupełnie inny zespół mistrzyń Polski. Zmobilizowany, zwarty, tworzący drużynę. Świetnie funkcjonował blok z Gabrielą Wojtowicz, Jolantą Studzienną i Natalią Bamber. Ważnym elementem była zagrywka, w której BKS ryzykował i to przynosiło efekty. W obu setach w końcówce gospodynie budziły się i napędzały przyjezdnym sporo strachu, jednak za każdym razem bielszczankom udało się dotrwać do szczęśliwego końca.
Widmo porażki we własnej hali podziałało mobilizująco na siatkarki Serwińskiego. Trener wicemistrzyń Polski wpuścił nawet na boisko Agnieszkę Bednarek-Kaszę, która miała nie wystąpić w tym meczu z powodu urazu. Na nic się to jednak zdało, bowiem bielszczanki już złapały rytm i grały siatkówkę na poziomie mistrzyń kraju, co nie zdarza im się w tym sezonie zbyt często. Dzięki temu zawodniczki Wiktorowicza przywiozły z Muszyny wynik 1-1 i wiemy już na pewno, że w Bielsku-Białej odbędą się w przyszłym tygodniu dwa mecze. Czy na tym się skończy?
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami