MKS znowu stanął przed szansą zdobycia złota, ale podał rękę rywalowi

30.04.2013
Wielu emocji dostarczyły dwa finałowe mecze w Sopocie. MKS Dąbrowa Górnicza stanął przed szansą, by już po trzecim spotkaniu zdobyć mistrzostwo Polski. Skończyło się na tym, że o złocie zadecyduje piąty bój...
Czwarty pojedynek rozpoczął się dobrze dla dąbrowianek. To one wygrały pierwszego seta. - Po dobrym początku i wygraniu pierwszego seta wkradła się nerwowość w nasze szeregi. Po pierwszym secie przestałyśmy grać swoją grę. Z kolei zespół z Sopotu zaczął mocno zagrywać to nam pokomplikowało sprawę. Potem wydawało się, że już jesteśmy "w domu". Odbudowałyśmy się i miałyśmy dobre rozpoczęcie tie-breaka, ale niestety nie udało się dowieźć zwycięstwa do końca - wspomina Magdalena Śliwa. W tie-breaku MKS prowadził już 8-3...

- Odetchnęliśmy z ulgą, a to dlatego, że miałybyśmy wielkie pretensje gdybyśmy przegrały ten mecz. Ciężko odbudować się po takim przegranym secie, kiedy tie-break jest w zanadrzu. Włożyliśmy dużo pracy i serca, żeby kontynuować grę w meczu - cieszy się kapitan sopocianek, Izabela Bełcik.

- Ciężko było w czwartym secie. Szkoda, że dziewczyny zrobiły wszystko, aby zespół Sopotu mógł się podnieść. W tie-break-u zrobiliśmy siedem błędów, w tym pięć w polu zagrywki. Podaliśmy rękę przeciwnikowi i niczym nie można tego wytłumaczyć. Przed nami piąty mecz szanse są równe. Niepokoją mnie niektóre statystyki  drużyny, ale to sobie porozmawiam z zespołem na spokojnie po powrocie - przyznaje trener Waldemar Kawka.
źródło: mks.dabrowa.pl

Przeczytaj również