MKS - Trefl 3-2. Dąbrowianki obroniły Puchar Polski. Co za walka!
10.03.2013
Rok temu w finale Pucharu Polski dąbrowianki rozprawiły się 3-1 z Treflem Sopot i zgarnęły główne trofeum. Historia się powtórzyła. Zawodniczki Waldemara Kawki po bardzo ciężkim wczorajszym meczu z Muszyną spotkały się w Pile ponownie z siatkarkami z Trójmiasta, które pokonały w półfinale Impel Wrocław. Zagłębiowskie siatkarki nie miały nic przeciwko powtórce zeszłorocznego wyniku. Tak się ostatecznie stało, choć było zdecydowanie trudniej.
Zawodniczki z Dąbrowy Górniczej początkowo wyglądały na bardzo zmęczone ciężkim wczorajszym starciem. Wydawały się ociężałe i stanowiły tło dla sopocianek. Przegrywały już 3-11, przegrały siedem punktów z rzędu. A potem nagle... jak ręką odjął. Siatkarki z Zagłębia ruszyły do ataku, po merytorycznych, wypowiadanych spokojnym tonem wskazówkach trenera Kawki zaczęły grać swoje i stopniowo odrabiały straty. A rywalki zaczęły wpadać w panikę. W zespole z Sopotu przestało funkcjonować przyjęcie, rozegranie jeszcze tylko pogarszało sprawę, czego efektem były zepsute ataki. Nic też nie zostało z dobrze funkcjonującego początkowo bloku. Dzięki temu zeszłoroczne zwyciężczynie zdołały wyjść na prowadzenie 22-21. W emocjonującej końcówce udało im się za to wygrać na przewagi.
W kolejnej partii to Trefl wyglądał na ociężały, a jego trener wydawał się przeciwieństwem stonowanego Kawki. Adam Grabowski próbował wstrząsnąć zawodnikami, natomiast nie dawał tak potrzebnych wskazówek taktycznych. Jego siatkarki popełniały cały czas te same błędy, które bezlitośnie wykorzystywały solidne zawodniczki MKS-u. Bardzo dobrze w obronie radziła sobie - już po raz kolejny - Krystyna Strasz. Gdy wydawało się, że dąbrowianki spokojnie, bez wysiłku, wygrają drugą odsłonę meczu, stało się coś typowego dla żeńskiej siatkówki. MKS zaczął popełniać bardzo proste błędy, niefrasobliwie trwonił przewagę, jednak ostatecznie utrzymał zwycięstwo. Do obronienia pucharu brakowało już tylko seta...
To była prawdziwa walka, godna finału Pucharu Polski. Może i z jednej i drugiej strony nie brakowało błędów własnych, ale emocji było naprawdę sporo. Set był bardzo wyrównany, jednak popłoch siała na zagrywce Klaudia Kaczorowska. To sprawiło, że szala przechyliła się na korzyść zawodniczek z Trójmiasta. O trofeum trzeba było grać dalej.
Czwarty set wyglądał podobnie do poprzedniego. Z tą różnicą, że sopocianki jeszcze lepiej przyjmowały. Po walce wygrały partię i o zwycięstwie w Pucharze Polski miał zadecydować tie-break. W nim minimalnie lepsze okazały się dąbrowianki, które najpierw obroniły trzy piłki meczowe, a później wykorzystały swoją pierwszą i obroniły Puchar Polski. To zwycięstwo dało MKS-owi awans do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzyń.
Zawodniczki z Dąbrowy Górniczej początkowo wyglądały na bardzo zmęczone ciężkim wczorajszym starciem. Wydawały się ociężałe i stanowiły tło dla sopocianek. Przegrywały już 3-11, przegrały siedem punktów z rzędu. A potem nagle... jak ręką odjął. Siatkarki z Zagłębia ruszyły do ataku, po merytorycznych, wypowiadanych spokojnym tonem wskazówkach trenera Kawki zaczęły grać swoje i stopniowo odrabiały straty. A rywalki zaczęły wpadać w panikę. W zespole z Sopotu przestało funkcjonować przyjęcie, rozegranie jeszcze tylko pogarszało sprawę, czego efektem były zepsute ataki. Nic też nie zostało z dobrze funkcjonującego początkowo bloku. Dzięki temu zeszłoroczne zwyciężczynie zdołały wyjść na prowadzenie 22-21. W emocjonującej końcówce udało im się za to wygrać na przewagi.
W kolejnej partii to Trefl wyglądał na ociężały, a jego trener wydawał się przeciwieństwem stonowanego Kawki. Adam Grabowski próbował wstrząsnąć zawodnikami, natomiast nie dawał tak potrzebnych wskazówek taktycznych. Jego siatkarki popełniały cały czas te same błędy, które bezlitośnie wykorzystywały solidne zawodniczki MKS-u. Bardzo dobrze w obronie radziła sobie - już po raz kolejny - Krystyna Strasz. Gdy wydawało się, że dąbrowianki spokojnie, bez wysiłku, wygrają drugą odsłonę meczu, stało się coś typowego dla żeńskiej siatkówki. MKS zaczął popełniać bardzo proste błędy, niefrasobliwie trwonił przewagę, jednak ostatecznie utrzymał zwycięstwo. Do obronienia pucharu brakowało już tylko seta...
To była prawdziwa walka, godna finału Pucharu Polski. Może i z jednej i drugiej strony nie brakowało błędów własnych, ale emocji było naprawdę sporo. Set był bardzo wyrównany, jednak popłoch siała na zagrywce Klaudia Kaczorowska. To sprawiło, że szala przechyliła się na korzyść zawodniczek z Trójmiasta. O trofeum trzeba było grać dalej.
Czwarty set wyglądał podobnie do poprzedniego. Z tą różnicą, że sopocianki jeszcze lepiej przyjmowały. Po walce wygrały partię i o zwycięstwie w Pucharze Polski miał zadecydować tie-break. W nim minimalnie lepsze okazały się dąbrowianki, które najpierw obroniły trzy piłki meczowe, a później wykorzystały swoją pierwszą i obroniły Puchar Polski. To zwycięstwo dało MKS-owi awans do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzyń.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami