MKS - Trefl 2-3. Głową miały wygrać, przez głowę przegrały...

04.05.2013
Katastrofa MKS-u Dąbrowa Górnicza. Siatkarki Waldemara Kawki prowadziły z Treflem Sopot 2-0 i były o dwie piłki od mistrzostwa Polski. Znów się tej perspektywy przestraszyły. Kolejnej szansy już nie będzie...
Wbrew obawom trenera Waldemara Kawki, ale też wszystkich, którzy dobrze życzyli MKS-owi Dąbrowa Górnicza, siatkarek z Zagłębia nie sparaliżowała stawka spotkania. To był najważniejszy mecz w historii klubu, ale na parkiecie - niestety tylko początkowo - kompletnie nie było tego widać po gospodyniach. Po Sopocie nie było natomiast widać, że przed chwilą urwał się ze stryczka. To raczej przyjezdne wyglądały na zestresowane.

Efekt? Niesione dopingiem kompletu publiczności dąbrowianki, grały od początku bardzo pewnie, nie dając rozwinąć Treflowi skrzydeł. Szybko objęły prowadzenie 4-1, a później konsekwentnie tę przewagę powiększały. Bardzo dobrze radziła sobie - po raz kolejny w tym sezonie - Katarzyna Zaroślińska, a Rachel Rourke, przed którą tak przestrzegano, nie była taka straszna. To pozwoliło MKS-owi dość spokojnie wygrać seta do 18.

Druga partia była trochę bardziej wyrównana, ale zawodniczki Waldemara Kawki nie przestawały grać swojej siatkówki. To raczej Trefl zaczął powracać do swojej gry. O zwycięstwie dąbrowianek zadecydowała skuteczna końcówka, w której dobrze funkcjonował blok, a na skrzydle szalała Charlotte Leys. Wyróżnić też należy Frauke Dirickx i ponownie Zaroślińską, które potrafiły w najważniejszych momentach sezonu grać na luzie i z polotem, co bardzo podobało się publiczności. Do mistrzostwa Polski brakowało już tylko seta...

Skoro moment był trudny, sopocianki zaczęły patrzeć z nadzieją na swoją "strzelbę" Rachel Rourke. Ta jednak nie miała dziś swojego dnia i była stosunkowo łatwa do zatrzymania dla dąbrowskiego bloku. Potwierdzało się, że Trefl bez niej wiele traci ze swojej wartości. Gwiazda Orlen Ligi obudziła się jednak w najgorszym możliwym dla MKS-u momencie. Dąbrowianki były dwie piłki od meczu, ale dwie świetne zagrywki Rourke pozwoliły sopociankom wygrać seta i zabawa zaczęła się od nowa.

Gospodyniom w tym momencie stanęły przed oczami demony z Sopotu. - One wcale nie grają dobrze, ale my im dajemy żyć. Znów boimy się wygrać. Dlaczego? - pytał swoje zawodniczki trener Kawka. To, jak dąbrowianki się zablokowały, było niesamowite. Pewnie i skutecznie wcześniej grające siatkarki, zaczęły popełniać głupie błędy i czwartego seta oddały praktycznie bez walki. Przed oczami stanęły poprzecznie mecze z Treflem, w głowie brzęczała najstarsza siatkarska prawda o tym, co się dzieje z tymi, którzy nie wygrywają 3-0...

Z tak wielkim obciążeniem psychicznym grać się nie dało. Przy każdej korzystniejszej sytuacji meczowej, dąbrowianki marnowały szansę i wyciągały rękę do sopocianek. Mając tak słabą psychikę, nie da się wygrywać mistrzostw...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również