Kapitan BKS-u: Przegrałyśmy swoją szansę

14.05.2011
- Nie zrobiliśmy Muszyniance krzywdy zagrywką i to różniło sobotni mecz od piątkowego - mówił Mariusz Wiktorowicz, trener BKS-u Bielsko-Biała po czwartym meczu z Muszynianką Muszyna.
- Poza paroma osobami na naszej ławce, w połowie drugiego seta już chyba wszyscy postawili na nas krzyżyk . Za szybko... - powiedział zadowolony Bogdan Serwiński, trener wicemistrzyń Polski. - Urok siatkówki - skwitowała Agnieszka Śrutowska, jego zawodniczka. Istotnie, to druga partia była kluczowa dla losów meczu. BKS prowadził w niej już nawet 18-12, ale roztrwonił przewagę i pozwolił na wyrównanie stanu meczu. - Szkoda tego seta. Dogoniły nas, a gdyby tak się nie stało, grałoby się dużo spokojniej. Moglibyśmy sobie pozwolić na więcej ryzyka w niektórych elementach - mówił Wiktorowicz.

Po spotkaniu niepocieszona była Katarzyna Skorupa, kapitan mistrzyń Polski. - Przegrałyśmy swoją szansę, ale nic się jeszcze nie kończy. Ola Jagieło pociągnęła swój zespół i wykonała bardzo dobrą robotę - rozgrywająca pochwaliła kapitan rywalek. - Ciężko się gra w hali przeciwnika, gdy przegrywa się 1-2 w play-offach, a rywal gra tak dobrze. Pokazałyśmy charakter, serce do walki i zespołowość. Dziewczyny, które wchodziły z ławki, potrafiły odmienić losy meczu - przyznała Aleksandra Jagieło.

W piątek 13. BKS miał więcej szczęścia i zwyciężył w tie-breaku. Kibice, którzy stworzyli wspaniałą atmosferę, liczyli na powtórkę wydarzeń, jednak tym razem szalę na swoją korzyść przechyliły muszynianki. - Tie-break to loteria. Wygrywa ten, kto ma więcej szczęścia i popełni mniej błędów. Tym razem padło na Muszynę - zakończyła Karolina Ciaszkiewicz, siatkarka z Bielska-Białej.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również