Joker w talii znowu okazał się bezcenny

20.05.2017
Jan Kocian miał nosa, wpuszczając Szymona Lewickiego na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry. To właśnie ten zawodnik zapewnił swoim golem zwycięstwo Podbeskidziu 2:1 nad Sandecją i tym samym przerwał on znakomitą passę zwycięstw gości z Nowego Sącza.
TS Podbeskidzie
Trenerzy obu zespołów postanowili mocno zaskoczyć i dokonali w swoich składach szeregu roszad. Jan Kocian po klęsce w Siedlcach zrezygnował z Nermina Haskicia, Pawła Moskwika i Michała Janoty i co ciekawe, dał szansę występu od pierwszej minuty Robertowi Demjanowi. Słowacki napastnik wiosną pojawiał się na placu gry jedynie na krótkie fragmenty, a ostatni raz w pierwszym składzie rozpoczął mecz.. z Drutexem-Bytovią Bytów w połowie listopada. Z kolei Radosław Mroczkowski kilka dni wcześniej zapewnił sobie ze swoją ekipą sensacyjny, ale zasłużony awans do Ekstraklasy i dzisiejszego dnia chciał dać odpocząć swoim liderom (na czele z dwoma byłymi „góralami”, wspomnianymi tutaj w zapowiedzi spotkania).
 
Pomimo tego to zespół Sandecji uchodził za faworyta tej rywalizacji i to właśnie podopieczni trenera Mroczkowskiego nadawali początkowo ton rywalizacji w Bielsku. Goście atakowali zespół Podbeskidzia bardzo wysokim pressingiem, stworzyli sobie kilka groźnych okazji, ale bramkę udało im się zdobyć dopiero po 26 minutach rywalizacji. Skrzydłowy Adrian Danek wykorzystał bierność defensorów Podbeskidzia, oddał mierzony strzał z okolic 16 metra, a Rafał Leszczyński musiał wyciągnąć piłkę z siatki. O sporym szczęściu w tej sytuacji mogą mówić.. grupka kibiców Sandecji, bowiem ta pojawiła się na trybunach bielskiego stadionu kilkanaście sekund przed trafieniem Danka.  
 
Przez dłuższą część rywalizacji bielszczanie mieli nawet problem z wyjściem z własnej połowy i dopiero po dwóch kwadransach byli w stanie zagrozić bramce, strzeżonej przez Michała Gliwę. Jeden z takich ataków przyniósł nawet bramkę dla Podbeskidzia, jednak ostatecznie Łukasz Sierpina nie mógł cieszyć się ze swojej trzeciej bramki w Nice 1. Lidze. Sędzia Łukasz Szczech dopatrzył się faulu Roberta Demjana w polu karnym, przez co na tablicy wyników cały czas widniał wynik 0:1. Gdy wydawało się, że takim rezultatem skończy się pierwsza połowa, sporą niefrasobliwością wykazał się jeden z zawodników Sandecji, który zagrał piłkę ręką. Do futbolówki podszedł pewny wykonawca jedenastek w tym sezonie – Tomasz Podgórski, a Michał Gliwa nie miał właściwie nic do powiedzenia. Dla piłkarza to czwarty gol z rzutu karnego w tej kampanii ligowej, a ósmy w ogólnym rozrachunku.

Drugą połowę nieco lepiej rozpoczęli bielszczanie, jednak pierwszą dogodną okazję do objęcia prowadzenia stworzyli sobie dopiero w 61. minucie. Akcję Podgórskiego z Demjanem próbował sfinalizować strzałem z dystansu Łukasz Hanzel, jednak z jego próbą zdołał poradzić sobie Gliwa. Trener Mroczkowski chciał czym prędzej przerwać dominację bielszczan, dlatego czym prędzej posłał w bój swoich czołowych zawodników w ofensywie - Mateusza Wdowiaka i Wojciecha Trochima. Dwójka wspomnianych zmienników dodała animuszu pozostałym kolegom w ofensywie, jednak Leszczyński pozostawał niepokonany. Trener Kocian dokonał za to jednej, ale za to niezwykle ważnej zmiany - na boisku pojawił się napastnik Szymon Lewicki i to właśnie ten zawodnik ustalił wynik spotkania w doliczonym czasie gry. Piłkarz wykorzystał zamieszanie w polu bramkowym i w 93. minucie zapewnił swojej ekipie cenne 3 punkty.

W kontekście walki o awans punkty te już jednak za bardzo nie pomogą, jednak zwycięstwo w liderem zawsze smakuje dobrze. "Górale" przerwali tym samym passę ośmiu zwycięstw Sandecji z rzędu i przynajmniej na chwilę awansowali na 5. miejsce w ligowej stawce.
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Sandecja Nowy Sącz 2:1 (1:1)
 
0:1 – Adrian Danek – 26'
1:1 – Tomasz Podgórski (k.) - 43'
2:1 - Szymon Lewicki - 90+3'
 
Podbeskidzie: Leszczyński – Jaroch, Magiera, Piacek, Gumny – Sierpina, Deja, Hanzel, Dolny (78' Lewicki)  – Podgórski – Demjan
 
Sandecja: Gliwa – Słaby, Jurkowski, Szufryn, Kuban – Gałecki, Baran – Basta (69' Kasprzak), Trafford (46' Trochim), Danek (57' Wdowiak)  – Piszczek
 
Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)
Żółte kartki: Magiera (Podbeskidzie) - Kuban (Sandecja) 
Czerwona kartka: Lukas Kuban (89' dwie żółte)
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również