Kilku byłych "górali" czeka na Podbeskidzie po nokaucie

20.05.2017
Piłkarze Podbeskidzia jeszcze nie otrząsnęli się po klęsce w Siedlach, a już dziś czeka ich niezwykle trudne zadanie. Na stadion przy ulicy Rychlińskiego przyjeżdża bowiem Sandecja Nowy Sącz, przyszły beniaminek Ekstraklasy, mający w składzie kilku zawodników powiązanych z bielskim klubem.
TS Podbeskidzie
Podopieczni trenera Radosława Mroczkowskiego z pewnością przystąpią do dzisiejszej rywalizacji bez zbędnej presji. Wygrana ze Zniczem Pruszków i korzystne wyniki w pozostałych meczach 31. kolejki sprawiły, że "Sączersi" zapewnili już sobie największy sukces w historii klubu w postaci awansu do Ekstraklasy. Sandecja wykorzystała fakt, że wiele ekip z czołówki traciły swoje punkty i wygrała aż 8 ostatnich meczów z rzędu, prezentując przy tym niezwykle efektywny styl gry. Obecnie władze w Nowym Sączu planują jak najlepiej przygotować się na zbliżający sezon, natomiast trener Mroczkowski zapewne będzie chciał przetestować nowe rozwiązania taktyczne. Zapewne w jego planach znajdzie się dwójka byłych piłkarzy Podbeskidzia, która będzie chciała odgryźć się na swoim starym pracodawcy i udowodnić swoją wysoką wartość. Zapewne wielu kibiców w tym momencie może pomyśleć o Macieju Korzymie, który zaliczył w Bielsku-Białej dość przeciętny sezon (poza początkiem rozgrywek), a jego zarobki nie były współmierne do boiskowej postawy. Napastnik nie pojawi się jednak pod Klimczokiem na placu gry z powodu kontuzji, której nabawił się w niedawnym meczu ligowym z GKS-em Katowice.

Z pewnością szansę na grę otrzyma za to.. szwagier Korzyma, Wojciech Trochim. Pomocnik ten jest wręcz idealnym przykładem na to, jak czasami jest trudno przeskoczyć barierę z 1. Ligi do najwyższej klasy rozgrywkowej. Choć władze bielskiego klubu zatrudniając zawodnika wiedziały, że Trochim ma już za sobą nieudane przygody w ekstraklasowej Legii i Zagłębiu Lubin, chciały zapewne wcielić w życie przysłowie "do trzech razy sztuka". Niestety, pomocnik zagrał w jedynie trzech spotkaniach ligowych "górali", łącznie spędzając na placu gry 108 minut.


Wojciech Trochim w barwach Podbeskidzia (fot: Norbert Barczyk/PressFocus)

Znacznie lepiej piłkarz spisywał się w trzecioligowych rezerwach zespołu, gdyż strzelił on aż 6 bramek w 11 spotkaniach. Ostatecznie pomocnik nie zagrzał długo miejsca w Bielsku i po krótkim epizodzie w katowickiej GieKSie, trafił on do Nowego Sącza. Wkład pomocnika w awans Sandecji do Ekstraklasy jest jednak niepodważalny, gdyż oprócz nawet niezłych statystyk (5 goli, 4 asysty w 29 spotkaniach), dawał on sporo jakości w środku pola. Defensorzy Podbeskidzia z pewnością będą mieć z nim spory problem i wypada się zastanowić, czy być może właśnie w Nowym Sączu uda się Trochimowi poważnie zaistnieć na szczeblu Ekstraklasy.

Dokładnie dwa lata przed transferem Trochima, pod Klimczok trafił inny obecny piłkarz Sandecji - Słowak Michal Piter-Bućko. Obrońca ten występował w Bielsku w latach 2012-2013 i o ile w "słynnej" rundzie jesiennej występował dość sporo (wówczas "górale" zdobyli zaledwie 6 punktów), później stracił miejsce w składzie na rzecz duetu Konieczny-Pietrasiak i pojawiał się na placu gry głównie jako rezerwowy. Kluczowe dla kariery piłkarza okazało się jednak zejście szczebel niżej, gdyż w Olimpii Grudziądz przez pewien czas pełnił funkcję kapitana, natomiast w Nowym Sączu od niego zaczyna się ustalanie wyjściowego składu. 31-letni Słowak nie zagrał jedynie w jednym spotkaniu ligowym (z Miedzią Legnica) i nie tylko potrafi zachować się dobrze w defensywie, ale także w ofensywie. Co ciekawe, to właśnie bramka rosłego Słowaka zapewniła "Sączersom" niezwykle cenne punkty w Katowicach, które umożliwiły powiększenie przewagi i odskoczenie od swojego rywala w walce o awans.

Znakomita seria i dobra forma nie tylko wymienionej dwójki zawodników powoduje, że to Sandecję należy uznać za faworyta dzisiejszego pojedynku. By Podbeskidzie mogło przerwać passę 8 zwycięstw z rzędu drużyny z Nowego Sącza, będzie musiało wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i zapomnieć o fatalnej środzie. Do teraz trudno wytłumaczyć, dlaczego "górale" w Siedlcach zaprezentowali się tak słabo, mając właściwie nóż na gardle. Przegrana w środowym spotkaniu spowodowała utratę jakichkolwiek nadziei na awans i jeżeli porażka ta będzie siedziała cały czas w głowach piłkarzy Podbeskidzia, dziś możemy być świadkami dość jednostronnego pojedynku. Jedynym pocieszeniem dla trenera Kociana może być fakt, że żaden kluczowy piłkarz TSP nie będzie musiał pauzować za kartki, a na stadionie powinno pojawić się nawet 8500 kibiców.


Podbeskidzie Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz
sobota, godzina 15:00

Przypuszczalne składy:

Podbeskidzie: Leszczyński – Moskwik, Piacek, Magiera, Gumny – Jaroch, Hanzel, Podgórski, Janota, Sierpina – Haskić

Sandecja: Radliński - Kuban, Szufryn, Piter-Bućko, Słaby - Danek, Baran, Kasprzak, Trochim, Wdowiak - Dudzic
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również