Grzegorz Wagner: Co teraz? Może pomogę przy remoncie mieszkania...

02.03.2011
- Liczyłem, że trener Wagner wiele elementów z męskiej siatkówki jak siła, szybkość, przeniesie do żeńskiej - mówi Czesław Świstak, prezes BKS-u Bielsko-Biała. Tak się jednak nie stało...
- To ja byłem zwolennikiem zatrudnienia Wagnera, a przed złożeniem oferty swój pomysł konsultowałem z wieloma wybitnymi fachowcami. Każdy z nich wydał mu znakomite referencje - zaznacza w rozmowie ze "Sportem" prezes klubu. - Owszem, ryzykowałem, bo przecież trener nie miał doświadczenia w pracy z żeńskim zespołem. Może to było powodem, że nie zaiskrzyło między nim i zawodniczkami - analizuje.

- Liczyłem, że trener Wagner wiele elementów z męskiej siatkówki jak siła, szybkość, przeniesie do żeńskiej. Powiem szczerze, raczej nie zauważyłem, by gra naszego zespołu w tych elementach się poprawiła. Przyznaję, że w tym sezonie mamy nieco słabszy zespół w porównaniu z poprzednim. Ponadto Ania Werblińska doznała kontuzji, zaś Ania Podolec przechodziła rehabilitację. I te dwa zdarzenie również miały wpływ na postawę drużyny - wskazuje Świstak.

Co na to Wagner? - Nie mam sobie nic do zarzucenia. Pomysły na przyszłość? Na razie chcę odpocząć i może pomogę mojemu przyjacielowi, Wieśkowi Popikowi, przy remoncie mieszkania. A potem rozpoczniemy pracę u mnie...
źródło: SPORT

Przeczytaj również