Dreszczowiec w Bydgoszczy! BKS wraca do Bielska z tarczą
Pałac: Schulz, Martinez, Mazurek, Liliom, Grejman, AdamsKuehn-Jarek (libero)
BKS Aluprof: Bergrova, Horka, G. Wojtowicz, Wołosz, Cella, Sieczka, M. Wojtowicz (libero)
MVP: Joanna Wołosz
Pierwszy set rozpoczął się zgodnie z planem bielszczanek. Przyjezdne grały swoje, dobrze funkcjonował atak oraz przyjęcie. Bydgoszczankom ciężko było również przedrzeć się przez dobrze ustawiony blok podopiecznych Wiesława Popika.
W drugiej partii gry obraz meczu jednak się odmienił. Ta odsłona gry, choć początkowo lepiej grały przyjezdne, była niezwykle wyrównana i gospodynie szybko doprowadziły do remisu... a następnie swoją konsekwencją oraz ambicją "wyszarpały" wygraną w drugim secie.
Przegrana partia wyraźnie podłamała bielszczanki, które trzeciego seta przegrały bardzo wyraźnie. Szybko straciły prowadzenie i dały się wypunktować. Podopieczne Wiesława Popika prezentowały się źle w każdym elemencie gry. Po tym secie trener BKS-u powiedział do swoich siatkarek parę słów... i to podziałało.
W czwartym secie ponownie ujrzeliśmy stary dobry BKS, który narzuca swoim przeciwniczkom swój styl gry. Bielszczanki grały dobrze, szczególnie w końcówce tej partii. Przyjezdne konsekwentnie punktowały sprytnymi kiwkami i celnymi atakami i zwyciężyły tego seta do 20.
Tie-break był bardzo wyrównany i gra toczyła się "punkt za punkt". W połowie tej partii prowadziły jednak miejscowe, które "odskoczyły" od bielszczanek na trzy punkty. Później nastąpił jednak splot sytuacji szczęśliwych dla przyjezdnych. W ataku świetnie zagrała Cella, po drugiej stronie natomiast pomyliła się Czyżnielewska, a chwilę później dwukrotnie świetnie zadziałał blok bielszczanek. To był moment zwrotny meczu i gdy przyjezdne uzyskały prowadzenie - nie oddały go już do końca meczu.