Dinamo - BKS 1-3. Bielszczanki nadal w grze o wyjście z grupy!
Przed wyjazdową potyczką z ostatnimi w grupie E Ligi Mistrzyń Rumunkami, jasne było, że jeśli bielszczanki zamierzały jeszcze bić się o awans, musiały zwyciężyć bez straty punktów. Jak dotąd, zawodniczki z Bukaresztu jedyną zdobycz przywiozły... z Bielska-Białej, gdzie BKS wygrał, zaledwie, 3-2. Zawodniczki Grzegorza Wagnera nie chciały dopuścić do kolejnych strat, więc od początku zabrały się do pracy bardzo rzetelnie.
W pierwszym secie 2011 roku, energią tryskała zwłaszcza Joanna Frąckowiak, która co rusz skutecznie atakowała, nie dając gospodyniom szans na obronę. Dzielnie wspomagała ją Natalia Bamber, a że w bielskiej drużynie dobrze funkcjonowało przyjęcie, nasze siatkarki gładko wygrały pierwszą partię. Kolejna odsłona nie przyniosła znaczącej zmiany obrazu gry. BKS wysoko prowadził i kontrolował sytuację na boisku do tego stopnia, że trener Grzegorz Wagner po raz pierwszy wpuścił na boisko Magdalenę Pytel. To już druga 18-latka, której szkoleniowiec daje w tym sezonie szanse. Magdalena Matusiak, która już regularnie pojawia się na boisku, niejako tradycyjnie zapewniła kilka punktów zagrywką.
Załamanie przyszło w trzecim secie, który dał Rumunkom nadzieję na ponowne urwanie punktów mistrzyniom Polski. Bielszczanki potrafiły w końcówce odrobić czteropunktową stratę, by w ostatecznym rezultacie... przegrać na przewagi. Na szczęście nie rozstroiło ich to, a tylko rozsierdziło, czego efektem było pewne zwycięstwo w czwartym secie, w którym świetnie pokazała się zwłaszcza Karolina Ciaszkiewicz.
Dzięki temu zwycięstwu BKS ma w tabeli osiem punktów, tyle samo, co zajmujące drugie miejsce Scavollini Pesaro. Wiele więc zależy od wyniku jutrzejszego meczu pomiędzy Włoszkami, a liderkami grupy, Rabitą Baku. Pewne jest natomiast, że przyszłotygodniowe spotkanie z Pesaro w Bielsku-Białej będzie prawdziwą walką na noże...