Derby Śląska po stronie MKS-u

16.03.2014
Ćwierćfinały mistrzostw Polski rozpoczęły się zwycięstwem dąbrowianek. Rywalizację w play-offach Zagłębianki rozpoczęły bardzo dobrze, gdyż po świetnej grze pokonały w meczu przyjaźni bielski BKS. Drugi pojedynek zostanie rozegrany w poniedziałek 17 marca.

Początek spotkania, wedle przedmeczowych oczekiwań, był zacięty. Co prawda błędy własne dąbrowianek pozwoliły BKS-owi na odskoczenie na dwa punkty, ale na pierwszej przerwie technicznej dzięki atomowemu atakowi Elżbiety Skowrońskiej minimalna przewaga była po stronie MKS-u (8:7). Po powrocie na parkiet przy zagrywce Katarzyny Zaroślińskiej dąbrowianki zaliczyły świetną serię udanych akcji, tym samym powiększając swoje prowadzenie (12:7). Przyjezdne obudziły się z tego chwilowego marazmu i zniwelowały straty, w efekcie doprowadzając do remisu 18:18. Jednak najważniejsza część odsłony należała do dąbrowianek, w której z bardzo dobrej strony w ataku pokazała się zwłaszcza Joanna Staniucha-Szczurek (25:20).

 

Dąbrowianki świetnie rozpoczęły drugiego seta, gdyż od prowadzenia 5:1. Trener Mirosław Zawieracz na wydarzenia na boisku zareagował bardzo szybko, na parkiet wpuścił Dorotę Wilk i poprosił o czas. Po tej przerwie na żądanie jego podopieczne poprawiły wynik, a w objęciu prowadzenia pomogło im wiele autowych ataków naszych siatkarek (5:7). Od tego momentu gra była wyrównana, ale cały czas utrzymywała się przewaga bielszczanek. Przed drugą przerwą techniczną zdołały one odskoczyć na cztery punkty (12:16). Dobra współpraca na linii blok-obrona oraz wykorzystywane kontry sprawiły, że BKS ciągle utrzymywał wysoką przewagę, która nie malała w miarę upływu czasu (15:20). Siatkarki z Dąbrowy zdołały powalczyć nawet przy piłce setowej dla rywalek, ale ostatecznie te triumfowały do 21.

 

Od samego początku trzecia odsłona była bardzo wyrównana, a wynik oscylował w okolicach remisu, ani jeden, ani drugi zespół nie był w stanie utrzymać nawet minimalnego prowadzenia. Walki nie brakowało ani przez chwilę, w jednej z akcji Ozge Cemberci ambitnie walczyła o piłkę w obronie i zderzyła się ze stolikiem sędziowskim, ale mogła kontynuować grę. W szeregach MKS-u grała Sassa i to po jej ataku Zagłębianki prowadziły na drugiej przerwie technicznej (16:15). Po powrocie na boisko udało się powiększyć tę przewagę do dwóch punktów (18:16). Mimo że BKS zdołał zniwelować tę przewagę, to po skutecznie skończonej przechodzącej piłce w wykonaniu Staniuchy-Szczurek ponownie prowadziły dąbrowianki (21:18). Znowu w końcówce duże znaczenie miała świetna gra przyjmującej MKS-u, Staniucha-Szczurek zakończyła tę odsłonę efektowną kontrą z szóstej strefy (25:19).

 

Początek czwartej partii miał niespodziewany przebieg, najpierw wysoką przewagę w jednym ustawieniu wypracowały sobie bielszczanki, by również w jednym ustawieniu ją stracić (1:5, 6:5). Jednak od tego momentu gra była już mniej jednostronna. Mimo że przyjezdne ponownie wypracowały sobie przewagę, to po skutecznej kontrze Katarzyny Zaroślińskiej straty Dąbrowianek zmalały do jednego punktu, a po asie serwisowym Rachael Adams na tablicy pojawił się remis (13:13). W miarę upływu czasu utrzymujące się jednopunktowe prowadzenie po siatkarek z Dąbrowy zyskiwało na wartości, gdyż przybliżało nas do końcowego zwycięstwa. W końcówce, w drodze do wygranej, już nic nie było w stanie zatrzymać dąbrowskiej drużyny.

źródło: własne/www.mks.dabrowa.pl

Przeczytaj również