Dąbrowa G. - Centrostal 3-1. MKS dalej liczy się w walce o półfinał

21.03.2009
MKS dalej w grze! Siatkarki z Dąbrowy Górniczej wykorzystały atut własnego parkietu i pokonały Centrostal. Jutro kolejny mecz w dąbrowskiej hali Centrum.
- Przed meczem wmawiałyśmy sobie, że to nie jest najważniejszy mecz w sezonie. Nie chciałyśmy robić z tego spotkania pojedynku o życie i nabijać sobie głowy myślami co będzie jeśli go nie wygramy - mówiła Katarzyna Wysocka, środkowa MKS.

W pierwszej partii miejscowe siatkarki były jednak bardzo spięte i nie potrafiły opanować emocji. Wyrównana walka trwała do stanu 14-14. Potem bydgoszczanki odskoczyły zawodniczkom MKS na kilka punktów i wypracowanej przewagi nie oddały do końca tego seta.

Początek drugiego seta ponownie należał do ekipy Centrostalu. Gdy przyjezdne wyszły na prowadzenie 15-11 wydawało się, że będziemy świadkami powtórki z pierwszej partii. Miejscowe siatkarki złapały jednak wiatr w żagle i najpierw zniwelowały przewagę na następnie objęły prowadzenie 18-17, a potem 23-20 i wygrały tę odsłonę. Duża w tym zasługa zawodniczek, które weszły na parkiet z ławki rezerwowych. Brylowała zwłaszcza Wilczyńska. Dobre zmiany dały także Liniarska i Strządała.

W kolejnym secie do stanu 16-15 dla MKS trwała walka punkt za punkt. Wówczas w polu zagrywki pojawiła się jednak Wysocka i opuściła je dopiero przy stanie 21-15 dla dąbrowianek. Końcówka ponownie należała do gospodyń, które niesione dopingiem swoich fanów wypunktowały rywalki także w czwartej partii. - Pierwszy set nam nie wyszedł. Moment przełamania nadszedł w drugiej partii. Zaskoczyła zagrywka, nabrałyśmy pewności siebie. Nie ukrywam, że pomogła nam nasza publiczność. Przed nami kolejny mecz, który musimy wygrać. A potem wyjazd do Bydgoszczy i przechylenie szali na swoją korzyść na parkiecie rywalek. Mam nadzieję, że ten scenariusz się ziści - powiedziała po meczu Wysocka.

MVP spotkania wybrano Marzenę Wilczyńską.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również