Centrostal - BKS 2-3. Spod topora w stronę półfinału!

30.04.2011
Wielkie emocje w Bydgoszczy! Bielszczanki z wielkimi problemami, ale jednak wygrały z Centrostalem i do gry w półfinale mistrzostw Polski brakuje im tylko jednego zwycięstwa.
Koncentracja. To słowo-klucz dla zespołu BKS-u Bielsko-Biała. Gdyby mistrzynie Polski nie miały z nią problemów, dziś byłyby pewnie głównymi kandydatkami do obrony tytułu. Tymczasem do trzeciego meczu ćwierćfinałowego w Bydgoszczy, bielszczanki znów przystąpiły rozkojarzone i od początku wysoko przegrywały wysoko z Centrostalem. Siatkarki Mariusza Wiktorowicza wzięły się do roboty dopiero w środkowej fazie pierwszego seta, w końcówce zdołały wyrównać, a w czterech ostatnich akcjach zdobyły cztery punkty. Po raz pierwszy wyszły na prowadzenie, mając... piłkę setową, którą wykorzystały i niespodziewanie objęły prowadzenie.

A potem znów koncentracja... - Kluczami do zwycięstwa będą charaktery, dyspozycja dnia oraz oczywiście zagrywka i przyjęcie - mówił przed meczem Wiktorowicz. No właśnie, przyjęcie. Wraz ze spadkiem koncentracji w zespole BKS-u praktycznie nikt nie potrafił dobrze odebrać zagrywki, więc Anna Kaczmar, która przez większość partii zastępowała Katarzynę Skorupę, nie miała możliwości dobrego rozegrania akcji. Wydawało się, że przyjezdnym nie uda się przekroczyć bariery 10 punktów. Nie było tak źle, jednak porażka w tej odsłonie odbyła się w haniebnym stylu. Bielszczanki zamiast kompletnie uciąć skrzydła rywalkom, dobrotliwie podały im rękę i dały spore nadzieje na zwycięstwo.

Szkoleniowiec z Bielska-Białej wiedział, że trzeba jakoś poprawić grę drużyny, by nie dopuścić do powtórki wydarzeń z drugiej partii. Podjął więc decyzję o wpuszczeniu na środek Gabrieli Wojtowicz. Od samego początku widać było, że to strzał w dziesiątkę. Najwyższa siatkarka w lidze dawała BKS-owi olbrzymią przewagę w bloku. Choć w środkowej fazie seta bydgoszczanki zaczęły się zbliżać do mistrzyń Polski, to udało się przetrzymać napór i zwyciężyć w kolejnej odsłonie.

Później w rolach głównych zagrali trenerzy. Obaj zostali ukarani żółtymi kartkami za zbyt żywiołowe protesty, co kosztowało ich zespoły po jednym punkcie. Bielszczanki zaczęły czwartego seta genialnie i wygrywały 6-1. W tym momencie... wróciły do swojej chimerycznej gry, szybko dały się wyprzedzić i gładko przegrały, doprowadzając, na własne życzenie, do tie-breaka. W nim, po dramatycznej walce, bielszczanki odrobiły w końcówce cztery punkty straty i wygrały niezwykle ważny mecz!

Czwarte spotkanie jutro o 14:45 także w Bydgoszczy.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również