Budowlani - BKS 3-2. Mistrzynie Polski po pas w bagnie...

28.02.2011
Kryzys BKS-u Bielsko-Biała coraz większy! Bielszczanki przegrały czwarty mecz z rzędu i już szósty w tym sezonie. Sytuacja mistrzyń Polski z każdym spotkaniem się pogarsza. A mogło być zupełnie inaczej...
Obie drużyny spisują się w tym sezonie poniżej oczekiwań. Bielszczanki przegrały trzy ostatnie mecze i spadły na czwarte miejsce w tabeli PlusLigi kobiet i mają już dużą stratę do prowadzących zespołów z Sopotu i Muszyny. Natomiast zdobywczynie Pucharu Polski z zeszłego roku, zamiast bić się o najwyższe lokaty, zajmują jak na razie trzecie miejsce od końca, co skończyło się zwolnieniem trenera Wiesława Popika. Zastąpiła go, grająca jeszcze niedawno w łódzkim zespole, Małgorzata Niemczyk. Mecz z mistrzyniami Polski był dla niej trzecim na trenerskiej ławce.

Początkowo wydawało się, że to bielszczanki dość łatwo wygrają i odbiją się od dna, zostawiając na nim Budowlanych. Zawodniczki Grzegorza Wagnera w pierwszych dwóch setach spisywały się bardzo przyzwoicie, dysponowały nadzwyczaj dobrym przyjęciem i kończyły większość ataków. BKS grał bardziej regularnie od Budowlanych, co przyniosło wysokie zwycięstwo w pierwszej partii i mniej znaczne, wywalczone w końcówce, w odsłonie drugiej.

W trzeciej - wydawało się, że ostatniej - przyjezdne również długo prowadziły. Skończyło się jednak nie tak, jak to zakładały. Końcówka należała do zawodniczek Niemczyk i łodzianki przedłużyły swoje nadzieje na zdobycie punktów. A kto nie wygrywa 3-0, przegrywa 2-3... To jeden z najprawdziwszych sloganów funkcjonujących w sporcie. Gospodynie złapały wiatr w żagle, pewnie wygrały drugiego seta i było już wiadome, że bielszczanki nie przywiozą do domu kompletu punktów.

W tie-breaku od początku prowadziły mistrzynie Polski i to nawet czterema punktami. Znów jednak zabrakło koncentracji, rozpędzone łodzianki wróciły do gry, a sama Natalia Bamber nie była w stanie wygrać dla bielszczanek meczu. Skończyło się więc wygraną gospodyń. I to one szybują od dna w kierunku powierzchni, a mistrzynie Polski tkwią już w bagnie po pas.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również