BKS w Stambule, czyli do stracenia nic, do zyskania wszystko
10.02.2011
Przypomnijmy - bielszczanki, mimo sporej szansy wygrania pierwszego meczu, uległy Turczynkom we własnej hali 1-3 w fazie play-off Ligi Mistrzyń. Nie oznacza to jednak, że nad Bosforem muszą wygrać 3-0, lub 3-1.
Dzięki wspomnianemu złotemu setowi, bilans setów się nie liczy. Oznacza to, że BKS-owi potrzebne jest jakiekolwiek zwycięstwo, a w takim wypadku rozegrana zostanie dodatkowa partia, która wyłoni zwycięzcę. W Stambule trzeba więc wygrać aż cztery sety!
Czy to w ogóle realne? - Nie jedziemy tam poleżeć na parkiecie, jak się powszechnie uważa - zapowiada Katarzyna Skorupa.
Za BKS-em mocno przemawia jeden aspekt. Historia sportu uczy nas, że Polacy bardzo nie lubią występować pod presją, a najlepiej radzą sobie, gdy nikt w nich nie wierzy. W pierwszym meczu w Bielsku hala była wypełniona, oczekiwano zwycięstwa na fali euforii po pierwszym w historii wyjściu z grupy Ligi Mistrzyń.
Skończyło się to nerwowością i prostymi błędami, wykorzystanymi przez VakifGunes. Teraz już nikt nie wierzy w bielszczanki, a to najbardziej sprzyjający polskiej drużynie układ. - Jeśli będziemy konsekwentni, wszystko się może zdarzyć - mówi Wagner.
Choć trudno od trenera oczekiwać innych słów, szkoleniowiec rywali też przestrzega przed skreślaniem mistrzyń Polski. - Nic jeszcze nie zrobiliśmy, zwycięstwo w Polsce to dopiero połowa drogi. Nie mamy specjalnej premii za triumf w Lidze Mistrzyń, ale każdy z nas zarabia na tyle dobrze, by wygrywać i dobrze wykonywać swoją pracę. A to oznacza, że chcemy wygrać wszystkie puchary, w których gramy - tłumaczy Giovanni Guidetti, opiekun Turczynek.
- W Bielsku nie były tak dobre, jak się wszystkim wydawało. Była ogromna okazja żeby wygrać, więc tam też mamy szansę. Czemu wszyscy uważają, że nam się nie uda? - pyta Agata Sawicka, libero BKS-u.
Czy słusznie odmawia się szans na awans do dalszej fazy siatkarkom z Bielska-Białej przekonamy się w czwartek o 18:00. Transmisja w Polsacie Sport.
Dzięki wspomnianemu złotemu setowi, bilans setów się nie liczy. Oznacza to, że BKS-owi potrzebne jest jakiekolwiek zwycięstwo, a w takim wypadku rozegrana zostanie dodatkowa partia, która wyłoni zwycięzcę. W Stambule trzeba więc wygrać aż cztery sety!
Czy to w ogóle realne? - Nie jedziemy tam poleżeć na parkiecie, jak się powszechnie uważa - zapowiada Katarzyna Skorupa.
Za BKS-em mocno przemawia jeden aspekt. Historia sportu uczy nas, że Polacy bardzo nie lubią występować pod presją, a najlepiej radzą sobie, gdy nikt w nich nie wierzy. W pierwszym meczu w Bielsku hala była wypełniona, oczekiwano zwycięstwa na fali euforii po pierwszym w historii wyjściu z grupy Ligi Mistrzyń.
Skończyło się to nerwowością i prostymi błędami, wykorzystanymi przez VakifGunes. Teraz już nikt nie wierzy w bielszczanki, a to najbardziej sprzyjający polskiej drużynie układ. - Jeśli będziemy konsekwentni, wszystko się może zdarzyć - mówi Wagner.
Choć trudno od trenera oczekiwać innych słów, szkoleniowiec rywali też przestrzega przed skreślaniem mistrzyń Polski. - Nic jeszcze nie zrobiliśmy, zwycięstwo w Polsce to dopiero połowa drogi. Nie mamy specjalnej premii za triumf w Lidze Mistrzyń, ale każdy z nas zarabia na tyle dobrze, by wygrywać i dobrze wykonywać swoją pracę. A to oznacza, że chcemy wygrać wszystkie puchary, w których gramy - tłumaczy Giovanni Guidetti, opiekun Turczynek.
- W Bielsku nie były tak dobre, jak się wszystkim wydawało. Była ogromna okazja żeby wygrać, więc tam też mamy szansę. Czemu wszyscy uważają, że nam się nie uda? - pyta Agata Sawicka, libero BKS-u.
Czy słusznie odmawia się szans na awans do dalszej fazy siatkarkom z Bielska-Białej przekonamy się w czwartek o 18:00. Transmisja w Polsacie Sport.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami