BKS - Scavolini 2-3. Porażka, która dała... historyczny sukces!
11.01.2011
Zatrzymać Amerykankę Destinee Hooker i Holenderkę Manon Flier, jedne z najlepszych siatkarek świata - to miał być klucz do odniesienia zwycięstwa ze Scavolini Pesaro, mistrzyniami Włoch. - Skoro obie zdobyły po 24 punkty, to chyba nam się to nie udało - mówiła Katarzyna Skorupa, kapitan bielszczanek. - To są tak niesamowite zawodniczki, że, gdy mają dobrze wystawioną piłkę, to atakują na tak wysokim pułapie, że bardzo ciężko je powstrzymać - chwalił rywali Grzegorz Wagner, opiekun bielszczanek. - Hooker ma świetne warunki. Bije nad blokiem, bardzo ciężko ją zatrzymać. Chociaż da się, my tego dziś nie zrobiłyśmy - przyznała Iwona Waligóra.
Zachwyty nad dwoma rywalkami nie miały końca, ale były jak najbardziej zasłużone. - Im dłużej trwał mecz, tym lepiej radziliśmy sobie z Hooker. Ale Flier zagrywką wygrała mecz, w połowie piątego seta - stwierdził Wagner. Bielszczanki stoczyły z faworyzowanymi rywalkami, bardzo zaciętą i stojącą na wysokim poziomie, walkę, która, gdyby nie obecność dwóch niesamowitych przeciwniczek, pewnie zakończyłaby się zwycięstwem. Zresztą mistrzynie Polski pokazały, że w pewnych fragmentach gry żadna zawodniczka włoskiego klubu nie była im straszna.
Przykłady? Chociażby świetny pierwszy set, w którym siatkarki z Bielska grały od początku skoncentrowane, sumienne i to przyniosło efekty. Przez większość partii walka toczyła się punkt za punkt, ale w końcówce gospodynie uciekły na sześć punktów i pewnie wygrały. W kolejnej odsłonie szans zagrywką nie dała Flier, stąd bardzo wysoka porażka, ale już w czwartym secie na pierwszy plan jeśli chodzi o serwis wysunęła się Karolina Ciaszkiewicz. Pokazała, że nie trzeba atomowo uderzać piłki, łamiąc kości przedramion rywalek, by zdobywać punkty. Bielska zawodniczka precyzyjnymi, sprytnymi zagrywkami przyczyniła się do zwycięstwa w tej partii. Swoje zrobiła też Iwona Waligóra, która dała dobrą zmianę i skutecznie atakowała w najtrudniejszych momentach.
Jak się po meczu okazało, bielszczanki, mimo porażki, po raz pierwszy w dziejach klubu, znalazły się w najlepszej dwunastce Europy. Mistrzynie Polski zajęły trzecie miejsce w grupie E, ale miały najlepszy bilans spośród zespołów, które uplasowały się na trzeciej pozycji i to pozwoliło osiągnąć sukces. - Wielu malkontentów nie wierzyło, że nam się to uda. Z kim chciałbym teraz zagrać? Może z.... Muszyną, przynajmniej nie trzeba by było daleko latać - powiedział Wagner.
Konferencja prasowa
Paolo Tofoli (trener Scavolini) - Myślę, że to był mecz pełen błędów z obu stron. Pesaro grało dzisiaj lepiej w bloku i to był element decydujący. Odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo, które gwarantuje nam drugie miejsce w grupie.
Grzegorz Wagner (trener BKS-u) - Pesaro zdobyło 25 punktów blokiem, to jest straszna ilość. Błędów wcale nie było tak dużo, bo Pesaro zrobiło ich 17, a my 19, co na pięć setów nie jest wielką liczbą.
Zachwyty nad dwoma rywalkami nie miały końca, ale były jak najbardziej zasłużone. - Im dłużej trwał mecz, tym lepiej radziliśmy sobie z Hooker. Ale Flier zagrywką wygrała mecz, w połowie piątego seta - stwierdził Wagner. Bielszczanki stoczyły z faworyzowanymi rywalkami, bardzo zaciętą i stojącą na wysokim poziomie, walkę, która, gdyby nie obecność dwóch niesamowitych przeciwniczek, pewnie zakończyłaby się zwycięstwem. Zresztą mistrzynie Polski pokazały, że w pewnych fragmentach gry żadna zawodniczka włoskiego klubu nie była im straszna.
Przykłady? Chociażby świetny pierwszy set, w którym siatkarki z Bielska grały od początku skoncentrowane, sumienne i to przyniosło efekty. Przez większość partii walka toczyła się punkt za punkt, ale w końcówce gospodynie uciekły na sześć punktów i pewnie wygrały. W kolejnej odsłonie szans zagrywką nie dała Flier, stąd bardzo wysoka porażka, ale już w czwartym secie na pierwszy plan jeśli chodzi o serwis wysunęła się Karolina Ciaszkiewicz. Pokazała, że nie trzeba atomowo uderzać piłki, łamiąc kości przedramion rywalek, by zdobywać punkty. Bielska zawodniczka precyzyjnymi, sprytnymi zagrywkami przyczyniła się do zwycięstwa w tej partii. Swoje zrobiła też Iwona Waligóra, która dała dobrą zmianę i skutecznie atakowała w najtrudniejszych momentach.
Jak się po meczu okazało, bielszczanki, mimo porażki, po raz pierwszy w dziejach klubu, znalazły się w najlepszej dwunastce Europy. Mistrzynie Polski zajęły trzecie miejsce w grupie E, ale miały najlepszy bilans spośród zespołów, które uplasowały się na trzeciej pozycji i to pozwoliło osiągnąć sukces. - Wielu malkontentów nie wierzyło, że nam się to uda. Z kim chciałbym teraz zagrać? Może z.... Muszyną, przynajmniej nie trzeba by było daleko latać - powiedział Wagner.
Konferencja prasowa
Paolo Tofoli (trener Scavolini) - Myślę, że to był mecz pełen błędów z obu stron. Pesaro grało dzisiaj lepiej w bloku i to był element decydujący. Odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo, które gwarantuje nam drugie miejsce w grupie.
Grzegorz Wagner (trener BKS-u) - Pesaro zdobyło 25 punktów blokiem, to jest straszna ilość. Błędów wcale nie było tak dużo, bo Pesaro zrobiło ich 17, a my 19, co na pięć setów nie jest wielką liczbą.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami