BKS - Rumia 3-0. "Nie jesteśmy w stanie walczyć z takimi drużynami"
05.02.2011
Takie słowa trenera przyjezdnych nie mogą dziwić, bo dokładnie odzwierciedlają to, co działo się na parkiecie. Bielszczanki wyszły na parkiet po to, by jak najszybciej, jak najmniejszym kosztem, zdobyć trzy punkty, po to by nie za bardzo zmęczyć się przed rewanżowym meczem z VakifGunes Stambuł. Udało się to właściwie bez problemów. Grzegorz Wagner od początku posłał do gry podstawowy skład. Jedyną zmianą było pojawienie się Gabrieli Wojtowicz w miejsce Jolanty Studziennej. Gwiazdy BKS-u zrobiły swoje, gładko osiągnęły bezpieczną przewagę, tak, że szkoleniowiec zaczął wpuszczać na boisko rezerwowe.
Również te okazywały się przez dwie partie zdecydowanie za mocne dla beniaminka z Rumi. Szczególnie miażdżąca przewaga była widoczna w drugim secie, w którym bielszczanki od początku do końca prowadziły kilkoma, bądź kilkunastoma punktami. Przystopowały dopiero w końcówce i pozwoliły rywalkom zdobyć przyzwoite 16 punktów. - Rumia jest takim zespołem, że jak mu się pozwoli grać, to potem ciężko go zatrzymać. Było to widać w trzecim secie - przyznała Katarzyna Skorupa, kapitan mistrzyń Polski.
Zawodniczki Skrobeckiego zyskały pewność siebie dzięki zdobytym pod koniec drugiej odsłony punktom i poczynały sobie w Bielsku-Białej całkiem śmiało. Prowadziły na obu przerwach technicznych, ale jak tylko bielszczanki wrzuciły kolejny bieg, TPS zostało daleko w tyle.BKS-owi udało się osiągnąć to, co zamierzał w nieco ponad godzinę, bez specjalnego forsowania siatkarek. Martwić może jedynie duża liczba błędów własnych, ale Wagner miał na to wytłumaczenie. - Założenie było takie, żebyśmy przed meczem ze Stambułem, ryzykowali zagrywką i stąd tyle było autowych serwisów - mówił. - Czekamy na lepszą dyspozycję i grę, co wreszcie powinno nam przynieść punkty - westchnęła Dorota Pykosz, kapitan TPS-u.
Konferencja prasowa:
Jerzy Skrobecki (trener TPS-u Rumia): Gramy przeciwko dziewięciu bardzo dobrym zespołom, a już Muszyna, Bielsko i Trefl Sopot to drużyny, które odnoszą sukcesy w europejskich pucharach. Na dzień dzisiejszy niestety nie jesteśmy w stanie z nimi rywalizować. Robiliśmy wszystko, co się dało, ale to odrobinę za mało. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia w trzecim secie, końcówka mogła być bardziej emocjonująca.
Grzegorz Wagner (trener BKS-u): Podobało mi się to, że w trzecim secie dziewczyny podniosły się i pokazały sportową złość. To pozytywne zjawisko. Nie pękały, walczyły. Zapomnijmy już jednak o tym meczu, teraz liczy się tylko Stambuł, liczymy, że sprawimy niespodziankę.
Również te okazywały się przez dwie partie zdecydowanie za mocne dla beniaminka z Rumi. Szczególnie miażdżąca przewaga była widoczna w drugim secie, w którym bielszczanki od początku do końca prowadziły kilkoma, bądź kilkunastoma punktami. Przystopowały dopiero w końcówce i pozwoliły rywalkom zdobyć przyzwoite 16 punktów. - Rumia jest takim zespołem, że jak mu się pozwoli grać, to potem ciężko go zatrzymać. Było to widać w trzecim secie - przyznała Katarzyna Skorupa, kapitan mistrzyń Polski.
Zawodniczki Skrobeckiego zyskały pewność siebie dzięki zdobytym pod koniec drugiej odsłony punktom i poczynały sobie w Bielsku-Białej całkiem śmiało. Prowadziły na obu przerwach technicznych, ale jak tylko bielszczanki wrzuciły kolejny bieg, TPS zostało daleko w tyle.BKS-owi udało się osiągnąć to, co zamierzał w nieco ponad godzinę, bez specjalnego forsowania siatkarek. Martwić może jedynie duża liczba błędów własnych, ale Wagner miał na to wytłumaczenie. - Założenie było takie, żebyśmy przed meczem ze Stambułem, ryzykowali zagrywką i stąd tyle było autowych serwisów - mówił. - Czekamy na lepszą dyspozycję i grę, co wreszcie powinno nam przynieść punkty - westchnęła Dorota Pykosz, kapitan TPS-u.
Konferencja prasowa:
Jerzy Skrobecki (trener TPS-u Rumia): Gramy przeciwko dziewięciu bardzo dobrym zespołom, a już Muszyna, Bielsko i Trefl Sopot to drużyny, które odnoszą sukcesy w europejskich pucharach. Na dzień dzisiejszy niestety nie jesteśmy w stanie z nimi rywalizować. Robiliśmy wszystko, co się dało, ale to odrobinę za mało. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia w trzecim secie, końcówka mogła być bardziej emocjonująca.
Grzegorz Wagner (trener BKS-u): Podobało mi się to, że w trzecim secie dziewczyny podniosły się i pokazały sportową złość. To pozytywne zjawisko. Nie pękały, walczyły. Zapomnijmy już jednak o tym meczu, teraz liczy się tylko Stambuł, liczymy, że sprawimy niespodziankę.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami