BKS - Muszynianka 3-1. Bielszczanki zdobyły mistrzostwo Polski!

23.05.2010
Miało być wielkie święto i było! Siatkarki BKS-u pewnie wygrały piąty finałowy mecz i po raz ósmy w historii zostały mistrzyniami Polski! Pękająca w szwach hala przy Rychlińskiego oszalała z radości.
Kto nie rozumie, czym jest atut własnej hali, ten powinien zobaczyć, co się działo w hali przy Rychlińskiego. Sala dosłownie pękała w szwach, widzów było więcej niż jest w rzeczywistości miejsc, a z ich gardeł wydobywały się niesamowicie głośne okrzyki. Nie przestraszyło to jednak początkowo siatkarek z Muszyny. Przyjezdne wygrały bardzo wyrównanego pierwszego seta. Wśród sympatyków bielszczanek pojawiły się pewne obawy, które...

... zostały ostatecznie rozwiane już w drugiej partii. Gospodynie dały prawdziwy koncert i zmiotły Muszyniankę z parkietu, wygrywając do dwunastu. Taki wynik w tak ważnym meczu jest czymś niesamowitym! Niewiele gorzej było w kolejnej odsłonie - na zagrywce szalała Anna Barańska, wybrana najlepszą zawodniczką meczu, a większość piłek kończyła Natalia Bamber. Kilka razy pokaz wirtuozerii dała idealnymi kiwkami Katarzyna Skorupa.

Czwarta i - jak się okazało - ostatnia partia była najbardziej zacięta. Muszynianki prowadziły nawet czterema punktami, ale kilka wspaniałych zagrywek wyprowadziło BKS na prowadzenie, którego gospodynie nie oddały. Kibice oszaleli ze szczęścia, zawodniczki z piskiem rzuciły się na siebie, a organizatorzy szybko ustawili podium. Po sześciu latach bielszczanki znów są najlepsze w Polsce! Wraz z nimi triumfuje młody trener Mariusz Wiktorowicz, który przejął drużynę w trakcie sezonu, potrafił wszystko dobrze poukładać, co zaowocowało jego największym sukcesem w dotychczasowej karierze.

Konferencja prasowa:

Bogdan Serwiński (trener Muszynianki):
Ze sportowego punktu widzenia przyczyną porażki był brak wartościowej zawodniczki w ataku. Próbowaliśmy to jakoś załatać, ale nie wystarczyło. W siatkówce nie sposób jednak radzić sobie bez ataku. Myślę, że od początku rozgrywek trochę kuleliśmy. Dały o sobie znać późne przygotowania. Kilka dziewczyn było na kadrze i to odbiło się w końcówce tego długiego sezonu.

Mariusz Wiktorowicz (trener BKS-u): Dzisiejsze spotkanie wygraliśmy naszą dobrą grą. Co prawda było trochę nerwów i emocji, ale były one stale pod naszą kontrolą. Wiedzieliśmy, że im my zagramy lepiej, tym przeciwnik będzie miał więcej problemów. Udało się i bardzo się z tego powodu cieszymy. Po sześciu latach Bielsko-Biała znów ma złoty medal. Dodatkowa premia za tytuł, to gra w kolejnej edycji Ligi Mistrzyń. Kiedy obejmowałem stanowisko pierwszego trenera, wiele osób mówiło, że jestem za młody. Każdy jednak kiedyś jest młody i okazuje się, że można i w tym wieku osiągnąć sukces. Natomiast bardzo wyraźnie chciałbym podkreślić, że bez zaufania, jakim obdarzył mnie zarząd BKS-u oraz bez ogromnego zaangażowania całego sztabu szkoleniowego, czyli Dariusza Luksa, Elżbiety Handzlik, Jakuba Kreboka i Arkadiusza Jaska tego sukcesu by nie było. Medal zaś wywalczyły na parkiecie zawodniczki, które stworzyły najlepszy zespół w kraju i teraz mogą się cieszyć z tego ogromnego sukcesu. Te dziewczyny zasłużyły na ogromne wyróżnienie i na zasłużony wypoczynek po ciężkiej i znakomicie wykonanej pracy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również