BKS - MKS Dąbrowa G. 0-3. Bielsko, mamy problem!
20.02.2011
Dąbrowianki to mistrzynie Polski, a bielszczanki tłuką się gdzieś w środku tabeli. Takie wnioski można by wysnuć oglądając starcie dwóch naszych drużyn w siatkarskiej PlusLidze Kobiet. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Przed meczem trener Wagner zapewniał, że o żadnym kryzysie nie ma mowy. Teraz nie ma już jednak co do tego wątpliwości - w ostatnim czasie najlepsza drużyna poprzedniego sezonu wygrała tylko z outsiderem - TPS Rumia. A poległa już trzeci raz z rzędu...
- Liczyliśmy po cichu na jeden punkt, a mamy trzy! Udało się więcej, niż się spodziewaliśmy - nie krył radości Waldemar Kawka, opiekun MKS-u. Jego siatkarki rozdawały karty od samego początku i to dosłownie. - W każdym secie Dąbrowa odjeżdżała nam na początku na kilka punktów i ciężko było potem gonić - przyznała Katarzyna Skorupa, kapitan bielszczanek. - Nie wiem, czy to z powodu braku koncentracji, czy pewności siebie - zastanawiał się Wagner.
Fakt faktem Dąbrowa wyglądała w każdym secie zdecydowanie lepiej. Gospodyniom nie pomagały zmiany dokonywane przez szkoleniowca. Źle prezentowała się Anna Podolec, doświadczona zawodniczka, która dopiero wraca po kontuzji i po raz pierwszy przebywała na parkiecie nieco dłużej. Bielszczanki miały niejako tradycyjny już problem z przyjęciem, czego efektem były problemy z rozegraniem i kończeniem piłek. - Naszym głównym założeniem było odrzucenie gospodyń od siatki i to nam się udało - cieszyła się Joanna Szczurek, kapitan dąbrowianek.
- Przez cały tydzień trener chwalił nas za postawę na treningach, ale obawiałyśmy się, jak to będzie wyglądać w meczu. Na szczęście było tak samo dobrze - dodała. - U nas na treningach też to wygląda całkiem całkiem, ale niestety nie przekłada się to na grę. Musimy być wszyscy razem, nie tylko zawodniczki i sztab szkoleniowy, ale też cała otoczka klubu, łącznie z zarządem. Trzeba się szybko podnieść - mówił Wagner. - Siatkówka jest przewrotna, bowiem akurat my właśnie wyszliśmy z dołka - podsumował trener Kawka.
- Liczyliśmy po cichu na jeden punkt, a mamy trzy! Udało się więcej, niż się spodziewaliśmy - nie krył radości Waldemar Kawka, opiekun MKS-u. Jego siatkarki rozdawały karty od samego początku i to dosłownie. - W każdym secie Dąbrowa odjeżdżała nam na początku na kilka punktów i ciężko było potem gonić - przyznała Katarzyna Skorupa, kapitan bielszczanek. - Nie wiem, czy to z powodu braku koncentracji, czy pewności siebie - zastanawiał się Wagner.
Fakt faktem Dąbrowa wyglądała w każdym secie zdecydowanie lepiej. Gospodyniom nie pomagały zmiany dokonywane przez szkoleniowca. Źle prezentowała się Anna Podolec, doświadczona zawodniczka, która dopiero wraca po kontuzji i po raz pierwszy przebywała na parkiecie nieco dłużej. Bielszczanki miały niejako tradycyjny już problem z przyjęciem, czego efektem były problemy z rozegraniem i kończeniem piłek. - Naszym głównym założeniem było odrzucenie gospodyń od siatki i to nam się udało - cieszyła się Joanna Szczurek, kapitan dąbrowianek.
- Przez cały tydzień trener chwalił nas za postawę na treningach, ale obawiałyśmy się, jak to będzie wyglądać w meczu. Na szczęście było tak samo dobrze - dodała. - U nas na treningach też to wygląda całkiem całkiem, ale niestety nie przekłada się to na grę. Musimy być wszyscy razem, nie tylko zawodniczki i sztab szkoleniowy, ale też cała otoczka klubu, łącznie z zarządem. Trzeba się szybko podnieść - mówił Wagner. - Siatkówka jest przewrotna, bowiem akurat my właśnie wyszliśmy z dołka - podsumował trener Kawka.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami