BKS - MKS 1-3. Jeden set nie wystarczył na rewelacyjne dąbrowianki!
W pierwszym secie grał tylko jeden zespół. Gospodynie fantastycznie weszły w to spotkanie i po 200 sekundach prowadziły już 7-0! Zagłębianki wchodzić w grę zaczęły dopiero po kilkunastu minutach, ale było już za późno - BKS "odjechał" i pewnie kroczył po zwycięstwie w pierwszej partii. Miejscowe świetnie funkcjonowały w bloku, gdzie raz za razem zatrzymywały Zaroślińską i Skowrońską.
Przyjezdne szybko wróciły jednak do gry. Już w drugim secie udowodniły, że są drużyną lepszą. Dzięki świetnej grze skrzydłowych szybko wyszły na prowadzenie, które po świetnej zagrywce jeszcze powiększyła Kaczor. Drugi set to zasłużone zwycięstwo dąbrowianek do 17.
Po wyrównanym początku trzeciej części gry, na prowadzenie ponownie wyszły dąbrowianki. Wszystko za sprawą błędów w zagrywce BKS-u oraz szybkim atakom przyjezdnych. Za grę w tej partii należy pochwalić Kaczor oraz Staniuchy-Szczurek. W tej partii MKS miał aż pięć piłek setowych. Zagłębianki wykorzystały trzecią.
Czwarty set rozpoczął się od świetnej zagrywki Frauke Dirickx, która zdobyła pierwszy punkt dla MKS-u. Chwilę później Holenderka popisała się fantastycznym blokiem i przyjezdne wyszły na prowadzenie. Wkrótce miały przewagę aż pięciu punktów... Jednak roztrwoniły ją w niecałe sześć minut!
Trener MKS-u zareagował biorąc czas. Tuż po nim Pelc zaatakowała w aut i przyjezdne odzyskały prowadzenie. Po asie serwisowym Kaczor oraz kiwce Dirickx tylko się na nim umocniły. W 112. minucie spotkania Tokarska zablokowała Wojtowicz i dąbrowianki miały piłkę meczową. Bohaterką ostatniej akcji została Charlotte Leys i to Tauron MKS znalazł się w finale Mistrzostw Polski.