BKS - Mielec 2-3. Różowo, to jednak w Bielsku nie jest...

02.04.2011
Kryzys zakończony? Na pewno z siatkarkami BKS-u Bielsko-Biała jest lepiej niż było, ale porażka z drużyną, która do końca walczyła o ósme miejsce chluby nie przynosi. BKS zajął czwarte miejsce w fazie zasadniczej.
- Zabrakło nam koncentracji, popełniałyśmy błędy w kluczowych momentach. Średnio funkcjonował też blok z obroną - mówiła Katarzyna Skorupa, kapitan bielszczanek. A wcale nie musiało tak być... Choć pierwsze kilka piłek ostatniej potyczki fazy zasadniczej wcale nie pokazywało, że bielszczanki rzeczywiście kryzys mają już za sobą, jednak od stanu 2-6 dla mielczanek BKS pokazał co to znaczy wrzucić następny bieg. Gospodynie wygrały dziewięć kolejnych akcji, złapały odpowiedni rytm i zaczęły grać na poziomie niedostępnym dla przyjezdnych. To pozwoliło wypracować bezpieczną przewagę, dzięki której w końcówce seta mogły pojawić się na parkiecie zawodniczki rezerwowe, w tym, co ciekawe, 18-letnia Magdalena Matusiak, która zagrała na nietypowej dla siebie pozycji... libero.

I kiedy wydawało się, że cały mecz musi już wyglądać tak, jak wyglądały bielszczanki, czyli radośnie, wesoło i na luzie, okazało się, że aż tak znakomicie z formą mistrzyń Polski jeszcze nie jest. Wystarczył moment dekoncentracji na początku drugiego seta, by Stal oddaliła się na kilka punktów. Strata siatkarek Mariusza Wiktorowicza momentami sięgała nawet dziewięciu oczek. I choć bielszczanki zmobilizowały się, zaczęły grać zdecydowanie lepiej, to losów drugiej partii nie zdołały jednak odwrócić.

Trzecia odsłona stanowiła natomiast wypośrodkowanie pomiędzy pierwszymi dwiema partiami. Ani BKS nie grał tak dobrze, jak na początku spotkania, ani mielczanki tak zadziornie jak w drugim secie. A to musiało oznaczać zaciętą walkę punkt za punkt, przez większość seta, z której ostatecznie zwycięsko wyszły niespodziewanie przyjezdne. Po tym secie wszystko było już jasne - wiadomo było, że mistrzynie Polski nie przeskoczą w tabeli trzeciego MKS-u Dąbrowa Górnicza, natomiast mielczanki nie będą musiały walczyć o utrzymanie i dostaną szansę gry w play-offach o mistrzostwo kraju.

Dlatego kolejna odsłona nie miała już więc żadnego znaczenia, jednak bielszczanki wyraźnie nie chciały przegrać, zależało im na tworzeniu psychicznej pewności, tak bardzo nadszarpniętej przez lutowo-marcową serię porażek. Dlatego zagrały z pełną mobilizacją i pewnie zwyciężyły, doprowadzając do tie-breaka, w którym... tej konsekwencji zabrakło. Stal po dramatycznym piątym secie wywiozła z Bielska więcej niż sama się spodziewała, ale też trzeba przyznać, że w tym roku hala przy Rychlińskiego żadną twierdzą nie jest... - Nie znałyśmy wyniku z Dąbrowy Górniczej i nawet nie chciałyśmy go znać. W końcu zależało nam na tym, żeby zapewnić sobie minimum ósme miejsce na parkiecie i to nam się udało - cieszyła się Magdalena Sadowska, kapitan przyjezdnych.

W fazie play-off BKS zagra niemal na pewno z Centrostalem Bydgoszcz.

Konferencja prasowa
Adam Grabowski (trener Stali): Zrealizowaliśmy plan, jaki przygotowaliśmy przed sezonem. Cieszę się tym bardziej, że nie oglądaliśmy się na innych. Sezon się jednak nie kończy, zwłaszcza, że pokazaliśmy, iż determinacją i walką możemy wygrywać z najlepszymi.
Mariusz Wiktorowicz (trener BKS-u): Szczerze mówiąc spodziewałem się takiego obrotu rzeczy. Po dwóch zwycięstwach wkradły się u nas braki w koncentracji. Zespół z Mielca osiągał przewagę, którą ciężko było nam potem odrobić. Pracujemy, żeby popełniać jak najmniej błędów, bo dziś było ich stanowczo za dużo.


autor: Michał Trela

Przeczytaj również