BKS - Gwardia 3-1. Bielszczanki jedną nogą w półfinałach
20.04.2010
Wczorajsze spotkanie, wygrane przez gospodynie 3-0, pozostawiło w kibicach trochę niedosytu. Wprawdzie ich ulubienice wygrały zdecydowanie, ale zabrakło choć odrobiny emocji i walki ze strony wrocławianek. Dziś na parkiet wyszła jednak zupełnie inna drużyna.
Bielszczanki miały w dwóch pierwszych setach niezwykle ciężką przeprawę. W inaugurującej partii jeszcze udało im się zwyciężyć na przewagi, ale w kolejnej odsłonie górą były już zawodniczki Gwardii. Strata seta niezwykle rozjuszyła drużynę Mariusza Wiktorowicza i dlatego po zmianie stron siatkarki z Bielska "zmiotły" z boiska wrocławianki, pozwalając im na zdobycie... ledwie ośmiu punktów. W tym momencie było już właściwie pewne, że Gwardia nie osiągnie już nic więcej i w ostatnim secie, który był formalnością, BKS spokojnie zwyciężył.
Po meczu wszyscy zgodnie podkreślali, jak różnił się on od wczorajszego spotkania. - Rywalizacja miała całkiem inny przebieg niż w poniedziałek. Graliśmy z większym zaangażowaniem. Chylę czoła przed BKS-em, bo zawodniczki pokazały w wielu akcjach klasę. Chodzi mi nie tylko o ataki, ale także o obronę. Widowisko było naprawdę fajne i sądzę, że kibice nie są zawiedzeni - mówił na konferencji prasowej Rafał Błaszczyk, opiekun wrocławianek. Natomiast Mariusz Wiktorowicz zwracał uwagę na nieliczne mankamenty w grze swojej drużyny. - Musimy dalej pracować nad głową, żeby była aktywna, ale przy tym chłodna, bo tym się wygrywa play-offy. Mieliśmy dzisiaj przestoje, które trzeba maksymalnie zredukować. Cieszy za to bardzo dobra gra blokiem - zakończył szkoleniowiec BKS-u.
Bielszczanki miały w dwóch pierwszych setach niezwykle ciężką przeprawę. W inaugurującej partii jeszcze udało im się zwyciężyć na przewagi, ale w kolejnej odsłonie górą były już zawodniczki Gwardii. Strata seta niezwykle rozjuszyła drużynę Mariusza Wiktorowicza i dlatego po zmianie stron siatkarki z Bielska "zmiotły" z boiska wrocławianki, pozwalając im na zdobycie... ledwie ośmiu punktów. W tym momencie było już właściwie pewne, że Gwardia nie osiągnie już nic więcej i w ostatnim secie, który był formalnością, BKS spokojnie zwyciężył.
Po meczu wszyscy zgodnie podkreślali, jak różnił się on od wczorajszego spotkania. - Rywalizacja miała całkiem inny przebieg niż w poniedziałek. Graliśmy z większym zaangażowaniem. Chylę czoła przed BKS-em, bo zawodniczki pokazały w wielu akcjach klasę. Chodzi mi nie tylko o ataki, ale także o obronę. Widowisko było naprawdę fajne i sądzę, że kibice nie są zawiedzeni - mówił na konferencji prasowej Rafał Błaszczyk, opiekun wrocławianek. Natomiast Mariusz Wiktorowicz zwracał uwagę na nieliczne mankamenty w grze swojej drużyny. - Musimy dalej pracować nad głową, żeby była aktywna, ale przy tym chłodna, bo tym się wygrywa play-offy. Mieliśmy dzisiaj przestoje, które trzeba maksymalnie zredukować. Cieszy za to bardzo dobra gra blokiem - zakończył szkoleniowiec BKS-u.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami