BKS, czyli Beskidzkie Królestwo Siatkówki. Będzie marketingowa ofensywa

06.09.2012
Hasło piłkarskiego Podbeskidzia Bielsko-Biała to "Podbeskidzie klubem całego regionu". BKS Stal chce realizować hasło "Beskidzkie Królestwo Siatkówki". Nazwa inna, ale założenia bardzo zbieżne.
O sytuacji finansowo-organizacyjnej klubu oraz planach pozasportowych sporo mówił na wczorajszej konferencji prasowej Czesław Świstak, prezes BKS-u. - Bez problemów uzyskaliśmy licencję na grę w najwyższej lidze. Jednym z warunków było utworzenie spółki akcyjnej. Ta istnieje już od jesieni zeszłego roku, a jej założycielami byli Gmina Bielsko-Biała, Aluprof oraz stowarzyszenie BKS Stal. Kilka tygodni temu odbyło się jednak podwyższenie kapitału. Teraz klub ma około 50 akcjonariuszy - osób fizycznych i prawnych. Myślę, że przyjdzie pora na kolejne rozszerzenia. Ponadto, jesteśmy właścicielami 36 akcji spółki PLPS (Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej - przyp. M.T), o łącznej wartości 92 tysiące złotych - ujawnił Świstak.

A jak wygląda obecna sytuacja finansowa bialskiego klubu? - Naszym celem jest zamknąć się na zero. Oprócz emocji sportowych, czekają nas więc emocje gospodarcze. Wiemy, jakie mamy czasy. Niektórzy sponsorzy zbiednieli, niektórzy w ogóle przestali istnieć. Wszystkie kluby będą mieć problem, co widać po składach. My chcemy potwierdzić naszą stabilność. I to będzie sukces - stwierdził.

Czy to więc oznacza, że BKS dysponuje niższym budżetem niż w roku ubiegłym? - Przy konstrukcji budżetu stwierdziliśmy, że niektórzy sponsorzy chcą obniżyć kwotę sponsoringu, lub też nawet ją całkowicie skreślić. Wyszły tu kwoty rzędu 300-400 tysięcy złotych mniej niż w zeszłym roku. Tyle, że w trakcie prac nad budżetem okazało się, że są nowi sponsorzy, a Aluprof zwiększył wsparcie naszego klubu o 200 tysięcy złotych. Można więc powiedzieć, że w efekcie końcowym, budżet jest niemal taki sam jak w zeszłym roku - tłumaczył prezes.

Klub planuje rozpocząć jesienią ofensywę marketingową, pod hasłem "BKS - Beskidzkie Królestwo Siatkówki". - Chcemy szerzej wyjść do kibiców z całego regionu. Myślimy o takich miastach jak m.in. Czechowice-Dziedzice, Żywiec, Cieszyn. Chcielibyśmy dystrybuować bilety także w powiatach ościennych, rozgrywać mecze towarzyskie w różnych halach naszego regionu. Mamy w tym już doświadczenie z Węgierską Górką, gdzie zawsze na naszych sparingach była pełna hala i dobra atmosfera - wyjaśnił.

Świstak rozwiał też wątpliwości, w jakiej bielskiej hali BKS będzie rozgrywał swoje mecze. W grę teoretycznie wchodziłyby bowiem obiekty przy ulicach Rychlińskiego i Karbowej. - Będziemy grać przy Rychlińskiego, bo to jest hala w sam raz dla nas. Na nasze mecze przychodzi średnio 1000 kibiców, a obiekt ma 1500 miejsc, więc wystarczy. Inne hale są za duże i za drogie. Warto zaznaczyć, że jesteśmy jedynym klubem w żeńskiej i męskiej ekstraklasie siatkarskiej, który jest właścicielem hali, w której rozgrywa mecze. Jest to duży plus z punktu widzenia organizacji meczów, treningów dla dzieci i młodzieży, ale to też wydatek, który jednak czasem się zwraca. W końcu mamy hotel, więc w przypadku europejskich pucharów nie płacimy za zakwaterowanie na wyjazdach, bo tu lokujemy naszych rywali  w naszym hotelu - wyliczył prezes BKS-u.

Na koniec Świstaka zapytano, czy klub nie rozważa powrotu do tradycji i ponownego powołania do życia którejś z działających niegdyś w BKS-ie licznych sekcji. - Nasza strategia jest zgodna z aktualnymi trendami. Nie ma dziś wielosekcyjnych klubów. Nawet jeśli Wisła Kraków ma wiele sekcji, to one wszystkie są autonomiczne. My będziemy się trzymać tych dwóch sekcji, które mamy - zakończył Czesław Świstak.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również