BKS - Centrostal 3-0. Wygrały w godzinę "z prysznicem"!

16.04.2011
Jak wiele może się zmienić w sześć tygodni? Dosłownie wszystko. BKS Bielsko-Biała szybko, pewnie, efektownie pokonał Centrostal Bydgoszcz w pierwszym meczu fazy play-off PlusLigi siatkarek.
Choć dziś trudno w to uwierzyć, to jednak początkiem marca te same zawodniczki BKS-u w katastrofalnym stylu przegrały z tymi samymi bydgoszczankami. Wtedy mistrzynie Polski były w głębokim kryzysie, z którego można wreszcie powiedzieć, że wyszły. Tydzień temu w turnieju finałowym Pucharu Polski spisywały się świetnie, ale nikt nie mógł być pewny, na ile to jednorazowy wyskok, a na ile rzeczywisty powrót do mistrzowskiej formy.

Dziś można z dozą ostrożności stwierdzić, że faza zasadnicza swoje, a play-off swoje. Bielszczanki w pierwszym secie po prostu zmiotły przyjezdne z parkietu. Zawodniczkom Mariusza Wiktorowicza wychodziło praktycznie wszystko, znów grały na luzie, pokazując bardzo duże umiejętności. Siatkarki Piotra Makowskiego nie mogły za nimi nadążyć i uległy niezwykle gładko i szybko. Pewne emocje zaczęły się dopiero w drugiej partii...

... w której BKS postanowił pokazać kompletnie różne oblicza. Zaczął rozpędzony, jak w poprzedniej odsłonie, ale po zdobyciu czterech punktów nagle przestał wygrywać akcje. Bydgoszczanki triumfowały w  siedmiu kolejnych wymianach, a w pewnym momencie prowadziły nawet pięcioma punktami. Mistrzynie Polski jednak zmobilizowały się i zaczęły grać tak, jak potrafią. Szybko odrobiły straty, a w końcówce seta błyszczały. Efekt? Jolanta Studzienna zaserwowała dwa asy z rzędu, jednego dołożyła Natalia Bamber, a bielszczanki wygrywały nawet akcje tak beznadziejne, jak ta, w której Agata Sawicka, libero, dwukrotnie musiała awaryjnie przebijać piłkę na drugą stronę siatki.

W ostatniej odsłonie gospodynie również postarały się o odrobinę emocji. A wszystko to przez kompletnie nieudany początek. Jednak zagrożenie rozgrywaniem kolejnego seta zostało zażegnane tuż po pierwszej przerwie technicznej, kiedy to bielszczanki wyszły na prowadzenie, które spokojnie kontrolowały do końca. BKS pokazał, że przedwcześnie skreślać go nie można, a uczynił to zaledwie w godzinę "z prysznicem".

Kolejny mecz odbędzie się jutro o 14:45.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również