BKS - Centrostal 1-3. Jakby ktoś im wyłączył prąd...
17.04.2011
Kto spodziewał się, że bielszczankom pójdzie z Centrostalem tak łatwo jak w sobotę, szybko został sprowadzony na ziemię. Konkretnie zajęło to jedną fazę pierwszego seta. Do dziesiątego punktu BKS jeszcze prowadził i grał całkiem nieźle. Później jakby ktoś wyłączył mu prąd. Siatkarki psuły piłki, zachowywały się nerwowo, przegrywały akcję za akcją. Tym sposobem bydgoszczankom niespodziewanie chyba także dla nich, udało się w końcówce wygrać pierwszego seta w fazie play-off.
To się jednak zdarza. Wydawało się, że mistrzynie Polski po tym zimnym prysznicu szybko się otrząsną i wrócą do gry na normalnym poziomie. Tymczasem na początku drugiej partii było jeszcze gorzej. Zawodniczki Piotra Makowskiego uciekły, ale w środkowej fazie seta zanosiło się, że BKS jednak je dojdzie. Zwłaszcza, gdy na boisku w zespole BKS-u pojawiła się 18-letnia Magdalena Matusiak, która wniosła sporo ożywienia na kilka akcji. Najpierw po jej dobrej zagrywce, gospodynie zdobyły punkt, a chwilę później zaserwowała asa w końcową linię. To jednak było wszystko, jeśli chodzi o dobre zagrania BKS-u w tym secie, więc Centrostal znalazł się o krok od niespodziewanego zwycięstwa w Bielsku-Białej.
I w tym momencie nastąpiło otrzeźwienie BKS-u. Gospodynie zdecydowanie zaczęły, odskoczyły na kilka punktów i wyglądało na to, że spokojnie wygrają seta, przedłużając nadzieję na zwycięstwo. Jednak im bliżej końca, tym gorzej się spisywały. Apogeum słabej gry miało miejsce przy... piłkach setowych dla bielszczanek. Bydgoszczanki obroniły ich pięć i zaczęło się robić nerwowo, jednak na szczęście dla mistrzyń Polski zimną krew zachowała Jolanta Studzienna, która precyzyjną kiwką zapewniła BKS-owi wygraną w trzeciej partii.
Jak się okazało, to było wszystko, co mogły osiągnąć bielszczanki. Mimo dobrego początku czwartego seta, siatkarki Mariusza Wiktorowicza szybko roztrwoniły przewagę, grały źle w przyjęciu i ostatecznie uległy Centrostalowi. A to oznacza, że w Bydgoszczy będą musiały zagrać dwa mecze.
To się jednak zdarza. Wydawało się, że mistrzynie Polski po tym zimnym prysznicu szybko się otrząsną i wrócą do gry na normalnym poziomie. Tymczasem na początku drugiej partii było jeszcze gorzej. Zawodniczki Piotra Makowskiego uciekły, ale w środkowej fazie seta zanosiło się, że BKS jednak je dojdzie. Zwłaszcza, gdy na boisku w zespole BKS-u pojawiła się 18-letnia Magdalena Matusiak, która wniosła sporo ożywienia na kilka akcji. Najpierw po jej dobrej zagrywce, gospodynie zdobyły punkt, a chwilę później zaserwowała asa w końcową linię. To jednak było wszystko, jeśli chodzi o dobre zagrania BKS-u w tym secie, więc Centrostal znalazł się o krok od niespodziewanego zwycięstwa w Bielsku-Białej.
I w tym momencie nastąpiło otrzeźwienie BKS-u. Gospodynie zdecydowanie zaczęły, odskoczyły na kilka punktów i wyglądało na to, że spokojnie wygrają seta, przedłużając nadzieję na zwycięstwo. Jednak im bliżej końca, tym gorzej się spisywały. Apogeum słabej gry miało miejsce przy... piłkach setowych dla bielszczanek. Bydgoszczanki obroniły ich pięć i zaczęło się robić nerwowo, jednak na szczęście dla mistrzyń Polski zimną krew zachowała Jolanta Studzienna, która precyzyjną kiwką zapewniła BKS-owi wygraną w trzeciej partii.
Jak się okazało, to było wszystko, co mogły osiągnąć bielszczanki. Mimo dobrego początku czwartego seta, siatkarki Mariusza Wiktorowicza szybko roztrwoniły przewagę, grały źle w przyjęciu i ostatecznie uległy Centrostalowi. A to oznacza, że w Bydgoszczy będą musiały zagrać dwa mecze.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami