BKS - Budowlani 3-0. A niektórzy już stawiali na nich krzyżyk...

22.12.2010
- Spodziewałyśmy się większego oporu ze strony łodzianek - przyznała Katarzyna Skorupa, kapitan BKS-u Bielsko-Biała. - To było senne spotkanie - dodała z kolei jej koleżanka, Iwona Waligóra.
Oba zespoły były przed dzisiejszym starciem w podobnej sytuacji. Zarówno BKS, jak i Budowlani Łódź przegrały ostatnie dwa mecze, więc gra toczyła się o spokojne święta. O nich jednak nikt nie myślał, bo każdy chciał przerwać niekorzystną serię. Mimo to, bielszczanki były na początku dość rozkojarzone. - Mam wrażenie, że w pierwszym secie miałyśmy problemy z koncentracją. Musiałyśmy się zmobilizować, by przetrwać te trzy sety - mówiła Skorupa. Nawet przy pewnych brakach BKS-owi udało się wygrać pierwszą partię dość spokojnie.

Jeszcze lepiej wyglądał dla mistrzyń Polski drugi set. Z potężną zagrywką Joanny Frąckowiak przyjezdne kompletnie sobie nie radziły. Swoje dokładała też 18-letnia Magdalena Matusiak, która rzadko pojawiała się na boisku, ale gdy już wchodziła, serwowała tak, że łodzianki miały duże problemy. Wyróżniała się również Karolina Ciaszkiewicz, której ataki były nie do odbioru dla zawodniczek Wiesława Popika.

- Poszło nam zaskakująco łatwo. Na tym meczu było nawet sennie, poziom nie był oszałamiający, ale wygrana i trzy punkty się liczą. Ciężko powiedzieć, skąd się biorą nasze ogromne wahania formy, ale to dopiero początek sezonu. Czasami jest tak, że od początku wszystko nam wychodzi i leci wszystko fajnie. Czasem nie klei się nic - tłumaczyła Waligóra.

Ostatni, jak się okazało, set był dla zawodniczek trenera Grzegorza Wagnera formalnością. Choć na początku oba zespoły walczyły punkt za punkt, to gospodynie zdołały odskoczyć i spokojnie doprowadzić do zakończenia spotkania. - Mamy okres przedświąteczny, ciężko o mobilizację, co było dziś widać po ilości kibiców na trybunach, ale cieszę się, że dziewczyny coś z siebie wykrzesały. Niektórzy już stawiali na nas krzyżyk, więc tym bardziej cieszę się z trzech punktów - mówił Wagner. W odmiennych nastrojach byli, co zrozumiałe, goście. - Mam nadzieję, że przez święta każda z nas sobie przemyśli i przeanalizuje te ostatnie mecze, tak byśmy wróciły do treningów pełne chęci. To musi dać efekty - przewidywała Joanna Mirek, kapitan Budowlanych.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również