BKS Bielsko-Biała najlepiej w historii. Ale... mogło być lepiej!
14.02.2011
Narzekanie na odpadnięcie z VakifGunes Stambuł w 1/8 finału Ligi Mistrzyń można uznać za przejaw typowo polskiego malkontenctwa. Niemniej zarówno kibice, jak i trenerzy i zawodniczki bardzo dobrze na pewno wiedzą, że Turczynki były zespołem do ogrania. Wydaje się jednak, że bielszczankom zabrakło doświadczenia i boiskowego cwaniactwa, które nie pozwoliłoby się podnieść stambulskim wygom. Cieszy, że nie było widać absolutnie żadnej przepaści pomiędzy BKS-em a VakifGunesem. Martwi, że nie udało się tego wykorzystać.
Pamiętajmy jednak, że to właśnie awans z grupy był celem postawionym przed trenerem Grzegorzem Wagnerem jeszcze zanim rozpoczął się sezon. Co więcej, ten punkt programu wydawał się akurat bardzo trudny do zrealizowania, bowiem rok wcześniej BKS przegrał w fazie grupowej wszystkie sześć meczów. Awans z ciężkiej grupy i momentami równorzędna walka z takimi potentatami jak włoskie Scavollini Pesaro i azerska Rabita Baku to na pewno argumenty przemawiające za nowym szkoleniowcem bielszczan. Już zdołał osiągnąć największy sukces w historii klubu.
Choć trybuny hali przy ulicy Karbowej, gdzie mecze grupowe rozgrywał BKS, na żadnym z meczów się nie wypełniły, to jednak można uznać, że Liga Mistrzyń cieszyła się zainteresowaniem bielszczan. Dobrze by więc się stało, gdyby grudniowa wypowiedź Czesława Świstaka, w której prezes klubu stwierdził, że w przyszłym roku, z powodu zbyt dużych kosztów, BKS zrezygnuje z pucharów, okazała się tylko nieprzemyślanym potokiem słów wyartykułowanym w emocjach po haniebnej klęsce z Rabitą Baku.
Bo występy w pucharach dają bielskiemu klubowi spory prestiż. Pomijając fakt, że BKS ma okazję promować się w różnych europejskich krajach poprzez dobrą grę, liczy się również duma, którą mogą odczuwać kibice, a która obca jest na przykład piłkarskim fanom z naszego regionu. Oglądając mecz bielszczanek, można mieć świadomość, że na wyciągnięcie ręki ma się jedne z najlepszych siatkarek w Europie. Tymczasem w większości innych sportów czuć jednak w Polsce prowincję.
Pamiętajmy jednak, że to właśnie awans z grupy był celem postawionym przed trenerem Grzegorzem Wagnerem jeszcze zanim rozpoczął się sezon. Co więcej, ten punkt programu wydawał się akurat bardzo trudny do zrealizowania, bowiem rok wcześniej BKS przegrał w fazie grupowej wszystkie sześć meczów. Awans z ciężkiej grupy i momentami równorzędna walka z takimi potentatami jak włoskie Scavollini Pesaro i azerska Rabita Baku to na pewno argumenty przemawiające za nowym szkoleniowcem bielszczan. Już zdołał osiągnąć największy sukces w historii klubu.
Choć trybuny hali przy ulicy Karbowej, gdzie mecze grupowe rozgrywał BKS, na żadnym z meczów się nie wypełniły, to jednak można uznać, że Liga Mistrzyń cieszyła się zainteresowaniem bielszczan. Dobrze by więc się stało, gdyby grudniowa wypowiedź Czesława Świstaka, w której prezes klubu stwierdził, że w przyszłym roku, z powodu zbyt dużych kosztów, BKS zrezygnuje z pucharów, okazała się tylko nieprzemyślanym potokiem słów wyartykułowanym w emocjach po haniebnej klęsce z Rabitą Baku.
Bo występy w pucharach dają bielskiemu klubowi spory prestiż. Pomijając fakt, że BKS ma okazję promować się w różnych europejskich krajach poprzez dobrą grę, liczy się również duma, którą mogą odczuwać kibice, a która obca jest na przykład piłkarskim fanom z naszego regionu. Oglądając mecz bielszczanek, można mieć świadomość, że na wyciągnięcie ręki ma się jedne z najlepszych siatkarek w Europie. Tymczasem w większości innych sportów czuć jednak w Polsce prowincję.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami