BKS - Białystok 3-0. Wiosna bielszczanek? Zimowa trauma za nimi

21.03.2011
Sześć porażek z rzędu i... wystarczy! Nastał pierwszy dzień wiosny, klub zorganizował akcję Wiosna z siatkówką, a zawodniczki zagrały tak, żeby zapomnieć o tragicznych zimowych miesiącach.
Wiosna z siatkówką, to akcja, która miała zapewnić darmowe wejście na trybuny wszystkim uczniom i studentom, którzy okażą odpowiednie legitymacje. Miała przede wszystkim w jakimś stopniu zapełnić halę, która po sześciu porażkach z rzędu bielszczanek mogła świecić pustkami. Prawdę mówiąc i na dzisiejszym spotkaniu z frekwencją nie było najlepiej, ale najważniejsze, że są pierwsze symptomy poprawy. BKS przełamał złą passę i wygrał po raz pierwszy od czasu przejęcia drużyny przez Mariusza Wiktorowicza. A jak będą wyniki to i hala będzie pełna.

Sytuacja mistrzyń Polski przed starciem z siatkarkami AZS-u Białystok była naprawdę nieciekawa. Bielszczanki obsunęły się na szóste miejsce w tabeli, a w przypadku porażki zamieniłyby się pozycjami z zajmującymi siódmą pozycję rywalkami. Prawdę mówiąc takie ryzyko minęło już ze startem meczu. BKS od początku pierwszego seta pewnie prowadził, dobrze zagrywał i nawet ofiarna gra w obronie nie pomogła białostoczankom wygrać partii, choć w końcówce gospodynie straciły kilka głupich punktów, tak, że zrobiło się gorąco.

Kolejna odsłona miała diametralnie inny przebieg. Obie drużyny aż do stanu 20-20 szły praktycznie punkt za punkt. Bielszczanki jednak świetnie spisywały się w bloku, a w tym elemencie brylowała zwłaszcza Gabriela Wojtowicz, co nie może dziwić, jeśli wziąć pod uwagę, że jest najwyższą siatkarką w Polsce. Podłamane zawodniczki AZS-u trzecią i, jak się okazało, ostatnią partię, oddały praktycznie bez walki. BKS grał natomiast na luzie, pokazując wysokie umiejętności i ostatecznie odniosły pierwsze zwycięstwo od 2. lutego.

To dawno, zwłaszcza jak na mistrzynie Polski, ale ten sezon wciąż da się jeszcze uratować. Do zakończenia fazy zasadniczej jeszcze dwa spotkania, w których BKS zagra na wyjeździe z Gwardią Wrocław i u siebie ze Stalą Mielec. Po dzisiejszym zwycięstwie bielszczanki awansowały na piąte miejsce, przeskakując Centrostal Bydgoszcz i mają jeszcze iluzoryczne szansę awansować na trzecią pozycję . A już za trzy tygodnie, okazja na pierwsze trofeum - turniej finałowy Pucharu Polski. Udało się przełamać, a to w tym momencie najważniejsze!
autor: Michał Trela

Przeczytaj również