BKS - Białystok 3-0. Bielszczanki nadal bez żadnych strat!

21.10.2012
BKS Bielsko-Biała idzie jak burza. Siatkarki Wiesława Popika wygrały trzeci w tym sezonie mecz bez straty seta i pozostają na pozycji lidera. Ostatni w tabeli AZS Białystok nie zagroził gospodyniom.
Bielszczanki, po pokonaniu w pierwszych kolejkach Pałacu Bydgoszcz i Budowlanych Łódź, podjęły dzisiaj akademiczki z Białegostoku. Były zdecydowanymi faworytkami tej potyczki i faktycznie, ani przez moment ich zwycięstwo za trzy punkty nie było zagrożone. O ile na siatce i w bloku między oboma zespołami nie było wielkiej przepaści, to zagrywka przesądzała o wszystkim.

Przyjezdne nie potrafiły sobie od początku poradzić z przyjęciem serwisów BKS-u. Już w jednej z pierwszych akcji, asa serwisowego pokazała kibicom Joanna Wołosz. Później, nawet jeśli bielszczanki nie punktowały bezpośrednio z zagrywki, to i tak ona przyczyniała się do problemów z rozegraniem białostoczanek. Jeśli chodzi o zawodniczki Popika, w pierwszym secie można się przyczepić do skuteczności wyprowadzanych przez nie kontr. Bielszczanki rzadko umiały je skończyć, ale nie przeszkodziło to w pewnym zwycięstwie do 18.

W drugim secie emocji było o tyle więcej, że to AZS rozpoczął go od prowadzenia. Zawodniczki Czesława Tobolskiego chciały uciec, ale nie odskoczyły nawet na więcej niż dwa punkty i dały się dopaść jeszcze przed przerwą techniczną. Później BKS, nie grający może wielkiej siatkówki, ale solidną, polegającą na punktowaniu słabszych rywalek, uciekł na bezpiecznych kilka "oczek". Choć Krystle Esdelle starała się jak mogła zrobić krzywdę BKS-owi, faworytki i tak specjalnie nie musiały się przemęczać, by dowieźć zwycięstwo do końca. A trener Wiesław Popik pozwolił sobie na przegląd kadr - wystawił Monikę Czypiruk, Martę Szymańską, Koletę Łyszkiewicz czy Gabrielę Wojtowicz. Nie mógł jedynie skorzystać z kontuzjowanej Joanny Frąckowiak.

Białostoczanki chciały zrobić wszystko, by wyjeżdżać z Bielska-Białej jak najpóźniej. W tym celu ostro ruszyły do ataku od początku trzeciej partii. Cóż jednak z tego, skoro dalej nie funkcjonowało u nich przyjęcie. BKS łatwo dogonił przyjezdne, a następnie im odskoczył. Ci, którzy przyszli na halę obejrzeć zwycięstwo bielszczanek, mogli być w pełni zadowoleni. Kto jednak liczył w to niedzielne popołudnie na emocje, musiał być trochę zawiedziony. AZS nie postraszył BKS-u, nie zmusił go do wysiłku. Siatkarki z Bielska pozostały na pozycji lidera, nadal nie straciły seta. A ich przeciwniczki nadal ani jednej odsłony w tym sezonie nie wygrały. Dla BKS-u skończyły się jednak łatwiejsze mecze. Za tydzień zagrają na wyjeździe z mistrzyniami Polski - Treflem Sopot. To będzie pierwszy poważny test drużyny Wiesława Popika.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również