Białystok - Dąbrowa G. 3-0. Siatkarki MKS-u "kopały się po czołach"

28.03.2009
MKS swoim rywalkom przeciwstawił się tylko w pierwszej partii. Nie wystarczyło to jednak do wygrania choćby jednego seta.
Początek meczu zapowiadał wyrównaną grę. Obie drużyny walczyły punkt za punkt i dopiero w końcówce partii gospodynie przechyliły szalę na swoją korzyść. - Kluczem do sukcesu było przede wszystkim konsekwentne trzymanie się założonej taktyki - stwierdziła tuż po spotkaniu kapitan AZS-u Joanna Szeszko.

Na grę MKS-u w kolejnych odsłonach pojedynku lepiej spuścić kurtynę milczenia. Fakt, że na pierwszą przerwę techniczną w drugim secie, ekipy schodziły przy wyniku 8-1 - mówi sam za siebie. - Nie dorównałyśmy drużynie przeciwnej w żadnym elemencie siatkówki. Kopałyśmy się po czołach, bo tak naprawdę nie miałyśmy pomysłu na to, jak wygrać - samokrytycznie przyznała Małgorzata Śliwa.

Porażki do 16 i 12 stawiają zawodniczki z Dąbrowy Górniczej w nieciekawej sytuacji przed następną konfrontacją z "Akademiczkami". - Przed nami mecz u siebie i mimo wszystko mamy nadzieję, że pokażemy się z lepszej strony - dodała Śliwa. [b]

[/b]Konferencja prasowa

[b]Waldemar Kawka[/b] (trener MKS-u): O wyniku zadecydowała przede wszystkim przegrana w pierwszej partii. Przez własną głupotę nie wykorzystaliśmy piłek setowych. W taki sposób nie da się wygrywać! Brakuje nam zawodniczki, która wzięłaby ciężar gry na siebie.

[b]Dariusz Luks[/b] (trener AZS-u): Bardzo cieszy mnie dzisiejsze zwycięstwo, bo zespół z Dąbrowy Górniczej jest silnym rywalem. W mojej drużynie wreszcie wszystko "zaskoczyło", a siatkarki zaczęły uzupełniać się na parkiecie.[b] [/b]Do zajęcia piątego miejsca w lidze jednak daleka droga.[b]
[/b][b][/b]
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również