Baku - BKS 3-0. Bielszczanki bez walki uległy liderowi grupy
16.12.2010
Po fatalnym niedzielnym ligowym meczu z Muszynianką Muszyna, trener BKS-u Grzegorz Wagner oraz kapitan Katarzyna Skorupa zapowiadali, że w Baku zespół musi zagrać zupełnie inaczej. Niestety, zaprezentował się bardzo podobnie. Już od samego początku gospodynie narzuciły naszym zawodniczkom swój styl gry, co zaowocowało wysoką przewagą i gładkim, zbyt łatwym jak na Ligę Mistrzyń zwycięstwem.
Mistrzynie Polski wyglądały na zagubione. Podczas zeszłotygodniowego meczu z Rabitą w Bielsku-Białej, przewagę fizyczną Azerek udawało się niwelować dzięki świetnej zagrywce. Tym razem jednak serwisy bielszczanek nie robiły krzywdy gospodyniom, co pozwalało im grać bardzo prostą siatkówkę - Rabita dobrze przyjmowała i zagrywała bardzo wysokie piłki do swoich rosłych atakujących. Natalia Mammadova i Kimberley Glass, potężnymi ciosami pozbawiały Polki złudzeń.
Walkę udało się nawiązać tylko w drugim secie, w którym, mimo początkowego prowadzenia zawodniczek z Baku, BKS-owi udało się doprowadzić do remisu 20-20. Końcówka wywołała wiele kontrowersji, gdyż sędzia kilka spornych sytuacji rozstrzygnął na korzyść Rabity. Bielszczanki miały do arbitra duże pretensje. W ostatniej, jak się okazało, partii, przyjezdne były już podłamane i niezdolne do walki o zwycięstwo. Przegrały więc kompromitująco - zdobyły tylko dwanaście punktów.
Dzięki tej wygranej, Rabita umocniła się na prowadzeniu w grupie, zaś bielszczanki po meczu włoskiego Scavolini Pesaro z najsłabszym w grupie Dinamem Bukareszt, mogą obsunąć się na trzecią pozycję w tabeli. Pocieszające, że dzisiejszy blamaż był dopiero pierwszym w tym sezonie Ligi Mistrzyń meczem, w którym BKS nie zdobył ani jednego punktu. Rok temu taka sytuacja powtarzała się notorycznie. Tymczasem teraz zawodniczki Grzegorza Wagnera nadal mają szansę na wyjście z grupy, choć może martwić fakt, że już w dwóch meczach z rzędu nie potrafiły nawiązać walki z rywalkami.
Mistrzynie Polski wyglądały na zagubione. Podczas zeszłotygodniowego meczu z Rabitą w Bielsku-Białej, przewagę fizyczną Azerek udawało się niwelować dzięki świetnej zagrywce. Tym razem jednak serwisy bielszczanek nie robiły krzywdy gospodyniom, co pozwalało im grać bardzo prostą siatkówkę - Rabita dobrze przyjmowała i zagrywała bardzo wysokie piłki do swoich rosłych atakujących. Natalia Mammadova i Kimberley Glass, potężnymi ciosami pozbawiały Polki złudzeń.
Walkę udało się nawiązać tylko w drugim secie, w którym, mimo początkowego prowadzenia zawodniczek z Baku, BKS-owi udało się doprowadzić do remisu 20-20. Końcówka wywołała wiele kontrowersji, gdyż sędzia kilka spornych sytuacji rozstrzygnął na korzyść Rabity. Bielszczanki miały do arbitra duże pretensje. W ostatniej, jak się okazało, partii, przyjezdne były już podłamane i niezdolne do walki o zwycięstwo. Przegrały więc kompromitująco - zdobyły tylko dwanaście punktów.
Dzięki tej wygranej, Rabita umocniła się na prowadzeniu w grupie, zaś bielszczanki po meczu włoskiego Scavolini Pesaro z najsłabszym w grupie Dinamem Bukareszt, mogą obsunąć się na trzecią pozycję w tabeli. Pocieszające, że dzisiejszy blamaż był dopiero pierwszym w tym sezonie Ligi Mistrzyń meczem, w którym BKS nie zdobył ani jednego punktu. Rok temu taka sytuacja powtarzała się notorycznie. Tymczasem teraz zawodniczki Grzegorza Wagnera nadal mają szansę na wyjście z grupy, choć może martwić fakt, że już w dwóch meczach z rzędu nie potrafiły nawiązać walki z rywalkami.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami